• Wpisów:61
  • Średnio co: 38 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 16:38
  • Licznik odwiedzin:42 818 / 2358 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Gdy wróciliśmy do domu, Jess poszła do naszej sypialni z małą. Ja natomiast zostałem z Mikiem w salonie. Nie wiem, dlaczego tak się stało, ale wiem, że to przeze mnie.
Po kilku minutach Mike stawał się bardziej śpiący, więc go umyłem i położyłem do spania. Nie mógł usnąć, więc zacząłem mu nucić moją piosenkę.

„I close my eyes and I can see a better day
I close my eyes and pray
I close my eyes and I can see a better day
I close my eyes and pray”

Po zaśpiewaniu zasnął położyłem go do łóżka i dokończyłem

“I pray for all the souls in need I pray.
Can you give me one to day.”

Po cichu zamknąłem drzwi i poszedłem do nas do sypialni. Nicol już niebyło, więc Jess musiała ją pewnie wcześniej położyć. Poszedłem do łazienki i się szybko umyłem. Gdy wyszedłem z niej, zobaczyłem że Jess siedzi na parapecie i płacze.
-Jess co ci jest- zapytałem podchodząc i wtulając się w nią
-To moja wina, to przeze mnie Nikol spadła z drabiny. Jestem złą matką, nie powinnam nią być.-po tym bulwersie zaczęła jeszcze bardziej płakać. Po czym wtuliła się we mnie jeszcze mocniej.
-Ciiii… Niejesteś złą matką, to nie przez ciebie tylko przeze mnie, gdybym cię nie zatrzymał to by nie spadła- Jess popatrzyła na mnie z załzawionymi oczami i lekko się uśmiechnęła- To może chodźmy już spać? Hmm…?- Poruszyłem śmiesznie brwiami, na co ona zaczęła się śmiać.
-No dobra.

Weszliśmy pod kołdre i widać że Jess była zmęczona, bo od razu zasnęła. Ja chwile po niej odpłynąłem.

*oczami Jess**Rano*

Obudziłam się z wielkim bólem głowy. Zobaczyłam, że obok mnie leży Justin, który powoli się budził.
-Hej kochanie, jak się spało- powiedział Biebs jeszcze śpiąc
-A nieźle. Poczekaj zaraz wracam.
Wstałam z łóżka po czym lekko się zachwiałam, ale nie upadłam. Następny raz był gorszy, gdy schodziłam po schodach do kuchni wywróciłam się na nich i około 15 schodów poleciałam w dół. Nie mogłam się podnieść. Nagle poczułam, że się unosze, podniósł mnie Justin.
-Matko, Jess nic ci nie jest?
-Ała, moja głowa. Kuźjak boli.
- Jedziemy do szpitaa natychmist ! .
-Co z dziećmi - powiedziałam.
-Zostawimy je u mamy i pojedziemy.
-Ale mi nic nie jest, naprawde- prubowałam być jakoś przekonująca ale mi to nie wychodziło.
-Jedziemy czy ci się podoba czy nie- powiedział i wyszedł z sypialni.


Justin szybko pobigł po dzieci. po 20 min był na dole. Ja w ten czas się ubrałam i zeszła na dół. Cała nasza rodzina weszła do samochodu i rusziliśmy w stronę domu Pattie.

Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Justin kazał mi zostać w samochodzie, a sam poszedł pod dom. Widziałam, ze mama bierze szybko dzieci, a Justin podbiega szybko do samochodu. Ruszył z piskiem opon i po 10 minutach byliśmy na miejscu.
Weszliśmy do gabinetu dr. Spears'a.
-wiatm z czym mogę państwu pomóc ? -zapytał donośmym głosem.
-Dzień dobry. Mam jakieś dziwne zawroty głowy nie jakieś duże, ale jak "spadłam ze schodów" w domu to ból sie nasilił i nie moge go niczym hymmm.. uleczyć ? -powiedziałam.
-Dobrze, to teraz zrobimy badania i okaże sie co Pani jest. A Pana proszę , a by opuśbił salę. Zawołam pana jak będzie juz po wszytskim- Zwrócił się do Jusa i blado uśmiechną.




**Godzinę późnej**



Nareszcie badania się skończyły i Pan doktór wraca z wynikami.


-Mam dla Pani nie zbyt dobrą nowinę- ja odrazu wstałam.
-Co się dzieje? Proszę mi powiedzieć !- Wykrzyczałam.
-Jak to powiedzieć... ma Pani raka. Naszczęście wykryto go dzisiaj. Rak nie jest tak bardzo rozwinięty.
-Proszę mi powiedzieć jaki to jest rak- byłam już cakowita załamana, wyszeptałam to wręcz.
-Jest to rak mózgu- zaczęłam płakać.
- Ale jak to możliwe, ja mam 19 lat dzieci, chłopka.... ja nie moge mieć raka... nie teraz-wyszeptałam.
-Tak jak już mówiłem wcześniej rak się nie rozwiną jeszcze całkowicie więc można go usunąć. Może pani przejśc opercję, która nie jest łatwa i któtka. Ma ona bardzo duże ryzyko że może peni umrzeć na stole operaccyjnym, ale to się zdarza raz na sto przypadków.
-Ehhhh... dziękuje za badania. A tak spytam. Kiedy można przyjść na operację ?
- Najlepiej jak najwcześniej.
-Dam panu jeszcze znać - wyszłam z sali w stronę Justina... CDN.

______________

Noo hei ^ ^
Długo mnie tu nie było heh ; D
Dziękuje Roxx za nominację bloga ; ** Oraz Kasi dla której jest Dedyk <3 Dziękuje wam Duuupy moje ; ***
Mam pewne problemy nie bd o nich mówić tytaj bo nie na to tutaj pora ))
Jak coś to :
GG: 42058451
FB:http://www.facebook.com/dominika.bethke
ASK:http://ask.fm/Doomix333 (pisać nawet jak wam sie nudzi odpowiem na kaaażde pytanie )
BUUUUZIAKI LOOFFFFKI I WOG KOOCHAM WAS DO NASTĘPNEGO <33333 !!!!!!

+Kasia jeszcze raz DAAANKE ! <33333
  • awatar Gość: No no no.. fajny fajny nie moge się doczekać kolejnego ;)
  • awatar Gość: Świetny :D rak ? Mam nadzieję, że nie umrze bo jak mi tu coś takiego wywiniesz to możesz już sobie szykować trumnę kochanie ;) Czekam Na NN <3
  • awatar Gość: Ale ona nie umrze? Oby nie. Świetny rozdział. Czekam na kolejny.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Obudziłam się w ramionach Justina , który bawił się moimi włosami .
- dzień dobry kochanie - odezwałam się pierwsza .
- cześć moja kruszynko - pocałował mnie w nos - wyspałaś się ?
- przy tobie zawsze - przybliżyłam się do niego i pocałowałam namiętnie .
Po chwili oderwał się ode mnie i powiedział zagryzając wargę :
- czy mi się zdaje czy mojej myszce jeszcze mało ?
- a właśnie że nie - pocałowałam go lekko
- to się zaraz zmieni - wszedł pod kołdrę
- Justin co ty....- nie dokończyłam bo poczułam jego zwinny język w sobie .
Robił nim okrężne ruchy a ja się wiłam z przyjemności.
- justin koch..anie....prze..estań.- prosiłam, lecz on dobrze wiedział że kłamie i nie miał zamiaru przestać.
Nagle drzwi od sypialni się otworzyły, skierowałam szybko tam swój wzrok .
- co robicie? - weszła mała Nicol a zaraz za nią Mike.
- Bawimy się w chowanego - palnęłam a Juss wyszedł spod kołdry.
- raz, dwa, trzy! Za siebie ! - powiedział wesoło a ja czułam że się czerwienie.
A gdy weszła Pattie myślałam że spłone ze wstydu.
Spojrzałam na nią i powiedziałam z moim nieudanym aktorstwem:
- o nie...znowu ja szukam - Pattie pokręciła z dezaprobatą głową i wyszła z dziećmi robić śniadanie.
Ubraliśmy się grzecznie i zeszliśmy do naszych szkrabów, które już się objadały naleśnikami w głebi czułam, że rozmowa z Pattie nas nie ominie i miałam prawde.
- Dzieci już zjadły, to pójdą się pobawic . - powiedziała pattie a one zrobiły smutne minki
- dorośli muszą porozmawiać - niechętnie wyszły.
- Domyślam się co chcesz nam powiedzieć , wiec będę pierwszy i uświadomię ci , że jesteśmy dorośli...mamy dwójkę dzieci i możemy to robić . - Powiedział tak szybko , że prawie nie nadążyłam.
- dorosły tak ? Dojrzały ? A kto zostawił Jessice samą z dwójką dzieci na 2 lata?!
- To były 4 miesiące ! I dobrze wiesz , że nie miałem wyjścia , bo to moja praca ! - przekrzykiwali się nawzajem .
- Wielki gwiazdor się znalazł ! A wczoraj to co ?Wpadłeś do mnie jak piorun i bez wytłumaczenia o co chodzi zostawiłeś dzieci na noc ! A nie sory zwracam honor ! Powiedziałeś "przenocuj dzieci , nie mam czasu pa "
- wielka tragedia, że wnuki na noc dostałaś ! - nie mogłam już ich znieść , więc poszłam zobaczyć co robią dzieci .
Przy drzwiach usłyszałam ich rozmowe :
- skoro mamy bawić się w mame i tate to rób to co tata . - powiedziała Nicole
- ale ja wole być dzidzusiem - Mike
- nie bawie się z tobą ! - powiedziała a ja weszłam do pokoju
- Ej , co się dzieje mieliście się bawić bez żadnych fochów – ukucnęłam przy nich a oni usiedli mi na kolana .
- Mamusiu pobawisz się ze mną ? – poprosił Mike robiąc minę szczeniaczka , tak jak jego tata .
- Jak przeprosisz siostrę – zrobił minę oburzonego , a Nicol pokazała mu język . – ty też masz go przeprosić – zwróciłam się do córki . – no już na co czekacie ?
- Przepraszam - powiedzieli równo i spojrzeli na mnie – to pobawisz się z nami mamusiu ? – znowu równocześnie .
- Tak , tylko jeszcze taty brakuje pójdę po niego a wy wyjmijcie zabawki . – zeszłam do kuchni z obawą, że usłyszę kłótnie , ale było cicho co mnie zszokowało do granic możliwości .
Pomyślałam że może doszło do tego , że Pattie wyszła z płaczem , ale nie…stali na środku kuchni przytuleni .
- Już dobrze ? – spytałam a oni się oderwali od siebie , przytuliłam się do Jussa .
- Oczywiście – pocałował mnie w nosek .
- Dobra ja już będę lecieć – poinformowała nas Pattie .
- Nie no co ty mamo zostań na obiad – powiedziałam
- Nie będę przeszkadzać , a w ogóle jestem umówiona – wzięła torebkę i wyszła .
- Dzieci czekają na górze – powiedziałam do Justina , gdy on całował moją szyję .
- No to poczekają – włożył mi jedną rękę pod bluzkę a drugą ściskał mój lewy pośladek .
Rozpięłam mu koszulę i zaczęłam całować jego klatkę piersiową .
Pieściliśmy się tak chyba z 10 minut kiedy usłyszeliśmy huk a zaraz po nim przeraźliwy płacz. Oderwaliśmy się od siebie i pobiegliśmy do pokoju gdzie dzieci się bawiły , lecz tam ich nie było .
- Mamo ! szybko! – usłyszałam Mike’go ze strychu .
Wbiegliśmy szybko do dzieci , a tam Nicol siedziała skulona trzymając się za prawą rączkę .
- Co się stało ? – przytuliłam nadal płaczącą Nicol .
**Oczami Justina*
Wziąłem na ręce Mike’go i spytałem ’co się stało?’
- Bo my…bo ja…-jąkał się , widziałem że zaraz i on się popłacze , ale musiałem się dowiedzieć co się stało .
- Co się stało ? – powtórzyłem pytanie .
- Bo ja chciałem ten samochodzik taty co jest na tamtej półce – pokazał rączką na nawet wysoko położoną półkę - i Nicol powiedziała , że ona mi go poda a gdy wchodziła na drabinę w połowie się potknęła i spadła . – rozpłakał się próbowałem go uspokoić , ale nic na niego nie działało .
Zabraliśmy dzieci do samochodu i pojechaliśmy na pogotowie .
W drodze Jess ciągle trzymała małą na kolanach widać było , że boli ją gdy mała cierpi .
W szpitalu zrobili małej rentgen i założyli gips .
Czułem się winny , gdybym nie zatrzymał Jessici to mała by nie złamała tej rączki , a tak to cierpimy wszyscy
___________________________________________________

Rozdział pisany przez Asię ;D
Troszeczkę krótki za co przepraszamy , ale w nn się postaramy.
Więc do zobaczenia *
Mój ask zadawać pytana w sprawie bloga itd. http://ask.fm/Doomix333
CZYTASZ - KOMENTUJ
  • awatar Gość: Jaki słodki..;* a zarazem smutny..:( Ale i tak świetny ;D Czekam na nn ^^
  • awatar Gość: Z każdym rozdziałem piszecie coraz lepiej xD Czekam na nn :D
  • awatar Gość: Zajebistyy . Szkoda mi malej :cc Niecierpliwie cxekam na nn ; **
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
.... zobaczyłam Justina jak całowała się z tą dziewczyną, tego widoku nie mogłam znieść. Zabolało mnie to cholernie, jak jeszcze nic dotychczas. Moje serce rozpadło się na jeszcze mniejsze kawałeczki.
- Nicol chodź idziemy już do domku.
- Maaami jeśce tlooche, plooose - zrobiła swoje słodkie oczka ale tym razem nie mogłam jej uledź.
- Nie niunia idziemy - wiedziałam że się świetnie bawi i nie chce iść do domu jeszcze no ale ...
- A przyjdzemy jeśce tu ?- spytała.
- Oczywiście- wzięłam ją za rączkę i zaczęłam pchać wózek w stronę domu.


** Oczami Justina** (wcześniej)
- Posłuchaj to jest już koniec tego całego 'związku' - zrobiłem z palców cudzysłów.
- Justinku ale ja się chyba teraz na prawdę w tobie zakochałam- powiedziała.
- Posłuchaj nie zrozum nie źle ale ja na prawdę kocham Jess jak nikogo innego. A teraz zrozumiałem, że te cała sprawa z związkiem jeszcze bardziej wszystko skomplikowała. Teraz już nie mogę się nawet z dziećmi widywać i coraz bardziej mnie boli. Nie mam już z nimi żadnego kontaktu, dosłownie nic - ona się do mnie przybliżyła i mnie pocałowała ( to widziała Jess)
-Justin naprawdę nic nie czujesz ? - spytała.
- Nic przykto mi.
-Ehh..- westchnęła - no to cześć.
- Pa - przytuliłem ją lekko, a ona zaraz potem odeszła w swoją stronę a ja w stronę samochodu.



**Dwa dni potem paczadłami Jess*

Nie daję sobie już z nimi rady co chwilę Nicol albo Mike płaczą, piszczą że chcą do taty. A mnie już głowa boli i nie daje rady. Z każdą godziną, minutą, sekundą jest coraz gorzej. Ich piski, krzyki stają się coraz bardziej głośniejsze, a płacz się wzmacnia.
-Maaami kiedy tauś przyjedzie ? - spytała mała.
-Nie wiem skarbie - powiedziałam cicho.
-Aaaaaaaaaaaaaaaaa- piszczała- Ja cem do taati ! - płakała. Chwyciłam za telefon i wybrałam Justina numer.

**rozmowa**
-Hallo ?- odebrał po trzecim sygnale.
-Justin proszę cię , przyjeżdżaj- powiedziałm cicho a za mną było słychać płacz dzieci i ich krzyki.
-Jess co się tam dzieje? .
-Przyjedz prosze- wyszeptałam i się rozłączyłam.

**Koniec rozmowy**


Usiadłam na kanapie w salonie i odliczałam minuty do przyjazdu Justina. A dzieciaki coraz bardziej płakały i piszczały nie mogłam ich uspokoić nawet troche.
-Jess? - do mieszkania wszedł Justin.
-Taaaati ! - krzyknęły. Justin ukucną i sie do niego przytuliły i płakali wszyscy, ale to były zdecydowanie łzy radości. Ja poszłam do kuchni. Za 15 min przyszedł do mnie Justin.
-Jak mogłaś być tak nieodpowiedzialna !-krzyknął- Jak mogłas doprowadzić do takiej sytuacji. To że byłaś zazdrosna nie świadczyło o tym żebyś zabroniła spotykać się z dzieciakami. Mogłaś przecież zadzwonić wcześniej ! Ale nie Jessica jest mądrzejsza !
-Nie jestem zazdrosna - szepnęłam i się zropłakałam. Justin zrobił wielkie oczy i zaraz byłam u niego na kolanach.
-Ciiii kochanie nie płacz - pocałował mnie w czoło przytulił do siebie i kołysał w swoich ramionach. Nie mogłam się uspokoić- ciichutko już.
-Juu-stii-n jaa nie chiia-łam żeby tak wwwyszło- powiedziałam przez płacz.
-Juz cichutko malutka uspokój się - powili zaczęłam się uspokajać spojrzałam na niego i zaczeliśmy sie do siebie przybliżać aż się pocałowaliśmy. Na początku całował mnie delikatnie powoli jak by bał sie że go od trące, ale kiedy oddałam pocałunek. To całował mnie coraz bardziej namietnie. pod niósł mnie i posadził na stole..
-Czeekaj czeekaj !- powiedziałam kiedy całowała mnie po szyji.
-Hymmm ... ?
-Dzieci !- powiedziałam.
- Aaaaaa no tak poczekaj tu ładnie i się nie ruuszaj ! - powiedział i wyszedł.

Zaczęło mi się tak powoli nudzić nie ma już 20 minut gdzie on jest ! Trzask drzwi ooohoohooo wrócił ! siedziałam przodem do okna więc nie widziałam jak wszedł do kuchni i nadal siedziałam na blacie kuchni. Poczułam pocałunki koło ucha.
- No to na czym skończyliśmy - obrócił mnie do siebie przodem. I pocałował zachłannie.
- Gdzie dzieci ? - ledwo co to wyszeptałam. Podniecenie poszło w góre.
- U mojej mamy - powiedział przez pocałunek- a teraz cii dokończmy to co przerwaliśmy.

Podniósł mnie z blatu , a ja objęłam go nogami wokół bioder .
Szedł powoli w stronę schodów całując namiętnie moje usta .
Postawił pierwszy krok na schodach zniżając pocałunkami niżej .
Gdy weszliśmy do sypialni całował mój dekolt.
Moje podniecenie wciąż rosło , i czułam że nie tylko u mnie .
Położył mnie delikatnie na łóżku i pozbył się swojej koszulki odsłaniając swoje wspaniałe ciało .
Usiadłam na brzegu łóżka i rozpięłam mu spodnie , ściągnął je do końca przez przypadek z bokserkami.
Kazałam mu usiąść na łóżku a sama kucnęłam przy nim biorąc jego olbrzyma w ręce robiąc rytmiczne ruchy w górę i w dół .
Pochylił się nade mną i pocałował w usta chciał pogłębić pocałunek , lecz odsunęłam się i wzięłam Jerry’godo ust .
Jęknął co mnie zmotywowało do dalszej zabawy .
Coraz szybciej poruszałam ustami z czasem dołączyłam rękę , a Justin jęczał w niebogłosy .
Gdy czułam , że dochodzi przestałam .
- Co ty robisz ? – spytał zawiedziony
- Nie bądź samolubny – rzuciłam się na niego całując namiętnie .
Justin ściągnął mi koszulkę a potem stanik .
Całował moje piersi a ja próbowałam pozbyć się swoich spodni , przez leżącego na mnie Justina .
Zobaczył mój trud i odsunął się pozwalając mi pozbyć się spodni wraz z dolną bielizną .
Położyłam się na niego wchodząc Jerry’m w swojąjuż mokrą z podniecenia szparkę .
Poruszałam się powoli co go zirytowało , więc w rezultacie znalazłam się pod nim .
Wszedł we mnie delikatnie patrząc swoimi czekoladowymi oczami w moje , przyspieszał swoje ruchy tak abyśmy oboje mieli z tego przyjemność .
Jęczałam na równi z nim , a on dalej przyspieszał swoje ruchy bioder .
Pierwszy doszedł Justin z wielkim krzykiem zadowolenia , wyszedł i położył się na mnie całując moją szyje .
- Justin..-jęknęłam niezadowolona
- Już kochanie ci pomagam – i pocałunkami schodził na dół zaczynając od ust a kończąc na podbrzuszu .
Spojrzał chytrze w moje oczy i wpił się w moją szparkę .
Gwałtownie wciągnęłam powietrze do ust a on swoim językiem badał jej wnętrze .
Dołączył do zabawy paluszek , a czując że u mnie blisko do końca przyspieszył ruchy języka wraz z palcem .
Doszłam wrzeszcząc na cały dom. Justin wrócił do mnie tym samym sposobem jak odchodził i wpił się w moje usta .
Przykrył nas kołdrą a ja położyłam głowę na jego klatce piersiowej .
Zasypiając usłyszałam szept „KOCHAM CIĘ” i uśmiechnięta zasnęłam.

______
Jest 47
Rooozdział jest pisany przeze mnie Doomi i przez Asie ona pisała +18 ^ ^ i wyszlo jej znakomicie !
Niektórzy zaczynają teraz feerie się życzymy in udanego odpoczynku ; ** !
Noo i coom doo następnego <3
Mój ask zadawać pytana w sprawie bloga itd. http://ask.fm/Doomix333
CZYTASZ - KOMENTUJ
  • awatar Gość: @gość: Mamy po 14 lat jak mamy niby pisać ?! o.O LUDZIE OGARNĄĆ -.- Bo to się robi żałosne z każdą kolejnym takim komentarzem ...
  • awatar Gość: @gość: Jak coś się nie podoba to nie czytaj czy ktoś ci każe ? ;> Nooo chyba nie...
  • awatar Gość: Super <3 Pisz tak dalej: D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
*Oczami Jess *


I co teraz ? Nie mam już u niego jak najmniejszych szans... Wszystko się sypie nie ma już nic. A przecież było tak dobrze. Byliśmy kochającą się rodziną, idealną wręcz i co wszystko musiało sie w jednym momencie runąć jak zamek z kart. No ale przecież wszystko co dobre kiedyś się kończy...

Dzieciaki nie wiedzą nadal o co chodzi cały czas się mnie pytają co to za pani była u babci na obiedzie. Zresztą sama nie wiem co mam im tak na prawdę powiedzieć, no bo przecież nic nie powiedział że to jego dziewczyna a nie chcę moje dzieci wprowadzać w jakiś błąd czy coś . Bo powiem im ' To jest tatusia nowa dziewczyna' a tak na prawdę nie będzie i już całkowicie się im w główkach pokręci, teko naprawdę nie chcę.

-Mami kiedy bendzemy w domciu ? - zapytała mała przecierając oczki.
- Za chwilę kruszynko- odpowiedziałam jej i spojrzałam w lusterko. Jechaliśmy do domu. Mały zasną zaraz jak go tylko zapięłam w foteliku a Nicol patrzyła w szybę i kręciła nóżką w rytm muzyki, a ja rozmyślałam jak to teraz dalej będzie.

Gdyby nie te moje wyjście na imprezę i jeszcze do tego wychodzi te zamieszanie z Kacprem. Dla mnie to za dużo.


*kilka dni potem*

Siedzę w domu i czekam łaskawie kiedy Justin przywiezie dzieciaki miła to zrobić już dwie godziny temu dzwonię do niego ale nie odbiera. Westchnęłam i dalej stukałam o blat w kuchni. Całe to zajście z nową dziewczyną mnie denerwuje. Zadzwonił dzwonek do drzwi.
- No w końcu- powiedziałam i poszłam otworzyć drzwi- miałeś je przywieść dwie godziny temu- powiedziałam sucho.
- Wiem ale dzieciakom tak się bardzo spodobało w wesołym miasteczu, że żal było mi odmawiać tych wszystkich rzeczy- powiedział spojrzał się na Mike którego trzymał na rączkach, a moja mała księżniczka była u tej lafiryndy... ghhhh jak ja jej nie lubie !.
- Dzieciaki pożegnajcie się z tatą.
-Pa tiatuśu- powiedział mały i dał mu buziaka.
-Pa tati i ciocu - powiedziała mała. Zabolał mnie widok że patrzyła na nią jak na jakąś bliską osobę i dawała jej takiego buziaka jak zawsze mi z czułością . Bolało mnie to bardzo.
- Cześć - powiedziaąłm i kiedy dzieciaki weszły do domu zamknełam drzwi. Nie chciałam już na nich patrzeć.

Do samego wieczora dzieci chodziły i opowiadały jak to fajnie było z tatą i ciocią w miasteczku. Jenocześnie cieszyło mnie to i złościło. Dzieciaki zasnęły a ja miałem chwile dla siebie i zadzwoniłam po Caitlin która powiedziała że przyjdzie i sobie pogadamy.

*190 dzwonek do drzwi*
- No cześć - przywitała mnie buziakiem w policzek.
- No hei - przytuliłam ją lekko nie widziałam już jej z jakiś miesiąc - chodź do salonu - uśmiechnęłam się - coś do picia ?
- Nie dziękuje. Słyszałam od Chrisa że znowu macie jakąś kłótnie i to poważną ?.
- Oj no i to - westchnęłam.
- Co się stało ? - spytała.
- No bo zaczęło się od tego ... - i oczywiście opowiedziałam jej wszystko z szczegółami- i mam już tego dosyć. Nie chcę żeby ta dziewczyna dotykała jego a już na pewno nie moje aniołki.
- Jesteś zazdrosna- odparła.
- Coo ? Nieee, nie jestem no coś ty.
- Jessica widzę że jesteś- powiedziała to cicho i spojrzała się na mnie uważnie.
- Niby skąd co ? Nie jestem do jasnej cholery zazdrosna ! - krzyknęłam na końcu.
- Z twoich oczu, i spokojnie- przytuliła mnie do siebie a ja się po prostu rozpłakałam. A co dalej było nie pamiętam bo pewnie zasnęłam.

Rano kiedy jedliśmy wszyscy śniadanie, przyszedł Chris z bliźniaczkami. Muszę powiedzieć że te panny strasznie urosły i są diabełkami w ciele aniołka. Dosłownie tak jak moje dzieci. Słodkie z nich kruszynki, ale czasami potrafią narozrabiać.
- Ciocu a moźemy się z Alice i Emily powawić plooose - wszyscy czterej spojrzeli na Caitlin słodkimi oczkami .
- Pewnie że tak tylko nie rozwalajcie dużo bo zaraz my idziemy - powiedziała a ja z Chrisem się zaśmialiśmy po wiedzieliśmy że im ulegnie - oj nie śmiejcie się, też byście im pozwolili- powiedziała oburzona Caitlin.
- No oczywiście Kochanie- Chris podszedł do niej i pocałował ją w usta. Zazdrościłam im tego. No ale cóż ...



Byliśmy już po obiedzie. Rodzinka Beadlers już dawno poszła. A my właśnie wybraliśmy się na spacer do parku. Tylko mały coś skomlił to wsadziłam go do wózka, niech w trakcie spacerku sie trochę prześpi.
- Mała jesteś głodna ? - spytałam się jej.
- Tack ! Cem flytki !
- Dobrze to chodź pójdziemy ci kupić - powiedziałam i poszliśmy po te jej frytki, kiedy już je miała znaleźliśmy jakąś ławeczkę pod drzewem koło małego stawku gdzie pływały kaczki i usiedliśmy na ławeczce a mały sobie spał. Tak jak przypuszczałam.

Mała miała dosyć już frytek więc tym co jej zostało karmiła kaczki i było widać że jej się to bardzo podoba. Ja siedziałam i patrzyłam na nią z wielkim uśmiechem. Kocham kiedy moje dzieci są szczęśliwe i ja wtedy jestem szczęśliwa razem z nimi. Ale nie lubie kiedy są smutne bo ten widok mnie boli. Rozejrzałam się po parku i dostrzegłam coś czego nie chciałam bym widzieć nigdy ... CDN
___________
Huhuhuhuuuuuu ^ ^ Mamy 46 ROZDZIAŁ ! <jupi>.
Podoba się wam ? Myślę że tak chodź dla mnie to i tak NUUUUDA ! No ale najważniejsze żeby sie wam podobało c'nie ? ^ ^
Nie długo tłuuuusty czwaaaartek ! Będziemy się obżerać pączkami hahahah ; D
No ale doobra ode mnie to juz tyle na dzisiaj *.-
Mam nadzieję że się nie gniewacie że w takim momencie przerwałam ; P

Dooobra to do następnego Dooomi *.* !

CZYTASZ - KOMENTUJ ! To dla nas ważne !
  • awatar Gość: Jest swietny...<3 I czekam na NN :D Ciekawe co bedzie dalej :*
  • awatar Gość: Świetny ;D Tylko niech się już pogodzą !! Czekam z niecierpliwością :**
  • awatar Gość: Świetny :D i chyba przeczytam całośc bo jest fajne :D ANNA :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
*Oczami Justina *


Przytuliłem się do nich. Kocham moje dwa skarby tak samo jak kocham Jess ... Ale nie powiem jej tego niech cierpi jak ja i juz wiem jak po zrobię.
- Robaczki tatuś musi już jechać ma jeszcze kilka spraw do załatwienia - pocałowałem je w czółko.
- Ae jutlo pźyjedzieś plawda ? - spytała księżniczka.
- Oczywiście kochanie - zabrałem swoją buzę. Wychodząc powiedziałem ' Kocham was' i wszedłem. Biegłem do samochodu jak by mnie ktoś gonił. A tylko po to żeby wzbudzić na mojej ukochanej chociaż troche zazdrości. Podjechałem pod najbliższy bankomat i wyjąłem tyle pieniędzy ile powinno starczyć.
W samochodzie zadzwoniłem do scotera.
- Yo Scoter mama drobną prośbę. Pamiętasz jak był ten casting do mojego teledysku i była tam Jess i ta taka blodynka ? - zapytałem .
- Było tam setki dziewczyn Jus.
- Ale wybraliśmy tylko parę, a Jessica się co chwilę z nią kłóciła pamiętasz ?.
- Aaaa chodzi Ci o Acacie ? - zapytał .
- Taaak ! Masz jej adres, numer telefonu albo cokolwiek ? - Powiedziałem szybko.
- A no to mam coś zaraz ci wyśle sya - i sie rozłączył.
W szybkim tempie dostałem esa z jej adresem, więc pojechałem pod dany adres.
Mały domek, ale zadbany z ogrodem taki jak lubi Jess.. Bieber przestań masz coś do załatwienia !
Zadzwoniłam dzwonkiem. Po chwili otworzyła mi drzwi. Miała na sobie koszule z wycięciem na brzuchu, dlatego można było widać jej strasznie wklęsły brzuch. Kiedy mnie zobaczyła pisnęła jak mała dziewczynka i rzuciła mi się na szyję.
- Cześć Justinku- pocałowała mój policzek . Oderwała się ode mnie a ja zobaczyłem tłum dziennikarzy " łatwiej pójdzie" pomyślałem. Gestem ręki wpuściła mnie do środka i kazała udać się do salonu . Usiadłem na kanapie, a ona obok mnie.
- Chcesz coś do picia ?- zrobiła piękny uśmieszek.
- Nie ja tylko na chwile- powiedziałem, na co się tak jakby trochę zasmuciła.
- No dobrze to mów co sie stało- przybliżyła się do mnie jeszcze bliże. Nie powiem że nie ale poczułem sie troszeczkę skrępowany.
- Pamiętasz Jessice ? - zapytałem odrazu.
- Tą dziwkę, która próbowała cię złapać na dziecko? - Powiedziała bawiąc się swoimi tipsami. Zabolało mnie to bo mówiła tak o osobie którą kocham.
- Tak ja... chcę udawać że jesteśmy razem.. ja i ty- powiedziałem to cicho - oczywiście zapłacę - dodałem po chwili.
- hahhahah - zaczeła się śmiać- już wiem o co ci chodzi.
- Wiesz ? - na mojej twarzy było widać zdziwienie i i to wielkie !
- Taak .. chcesz żeby sie odpierdoliła z dziećmi ? Z A Ł A T W I O N E - ostatnie słowo przeliterowała.
- Ok dzięki to na razie ...- juz miałem jej przekazać pięniądze kiedy mi przerwała.
- Oj Justinku mój drogi- złapała twarz w dłonie - ja nic od ciebie nie chcę.
- Nic .. ? - znowu zdziwienie.
- Mi wystarczy że pokażę się z tobą - odprowadział mnie do drzwi, wyszedłem i przypadkiem usłyszałem jej dalsze słowa - zemszczę się na suce.
Pojechałem od razu do domu, mój plan był jasny jutro jest rodzinny obiad, więc Jessica z dziećmi przychodzi do nas a ja skorzystam z okazji i przyprowadzę Acacie.


W domu tylko prysznic i spać . Nie miałem ochoty na nic więcej. Najbardziej bałem się tego, że Jessica nie będzie zazdrosna i zaakceptuje ten 'związek' a wtedy już będzie pewne że nie mam szans u niej. Rano miałem pełno sms od Acacii. Ale skąd ona ma mój numer ?
Były one typu -'śpisz skarbie ? ' -'oke dobranoc' -' co jutro robisz? '-- ' spij dobrze' ' wstałeś już?' itd
odpisałem jej tylko :' Dzisiaj możesz wpaść na obiad, ubierz się ładnie ; *' Buziak dodany z niechcenia, ale cóż zrobić ?
Była 100 poszedłem się wykąpać i potem ubrać.

*11:30*
Za pół godziny ma być Jess, więc wolałem już teraz pojechać po panią ' A'
- Dzień dobry mamo- powiedziałem do mamy która szykowała jeszcze jakieś danie.
-O hei możesz to zanieść na stół do jadalni ?
- Mamuś śpieszę się - powiedziałem błagalnie.
- Po jess ? - zapytała.
- Nie po koleżankę wpadnie do nas na obiad może ?
- Justin to rodzinny obiad- spojrzała na mnie mnie jak by zła jak by wiedziała o wszystkim.
- Ale ..- Nie wierze że to powiem - ona jest dla mnie jak rodzina.
- No dobra jedz - zgodziła się od niechcenia.
Gdy podjechałem była już gotowa i siedziała na ławcę obok bramy w skąpej sukience.
- Mówiłem ładnie a nie dziwkarsko, to ma byc zwykła rodzinny obiad a nie wypad do klubu - na skczyłem na nią.
- Oj przasadzasz , czekam tu już od 10 minut.
- A tak w ogóle to skad wieszże to jest o 12 ? - zapytałem z zaciekawieniem.
- Justinku a wiem wszystko o tobie - puściła mi oczko.


Podczas obidau było spokojnie, ale widziłem jak patrzy się Jess. A Acacia zadowolona siadała na kolana, całowała mnie .. Chciałem jej powiedzieć żeby się opanowała bo tu sa dzieci, no ale nie dawała mi w tej sprawie dojśc do słowa. A dzieciaki nie chciały do mnie w ogóle podejść tylko stały i patrzyły sie na to z krzywymi minkami.
- Pattie obiad był pyszny my już chyba bedziemy się zbierać i tak nic tu po nas - p czym pojrzała na mnie- Nicole, weź braciszka i idźcie ubrac butki dobrze ?
- Dobźe- odpowiedziały.
- Zostańcie jeszcze tochę za chwile będzie deser dzieciaki na pewno się skuszą- moja mama próbowała ją jakoś zatrzymać.
- Nie na prawdę my już jedziemy- powiedziała- Justin jak byś chciał pogadać z dziećmi zadzwoń- wymusiła uśmiech wstała z krzesła i poszła na hol gdzie obecnie były dzieci, a mama za nią. Ciekawe jak to teraz wszystko będzie.... CDN
___________
Rodział 45 jeeest ^ ^
No więc tak jest on pisany przez Asię chcą zobaczyć jak wam się on spodoba Więc kolejny bd w .... ? Sobotę ? No coś tak Wiec do następnego i dzisiaj tak krótko

Czytasz - Komentuj
  • awatar Gość: świetny jest :D
  • awatar Gość: Krótki ale może być czekam na nn !!
  • awatar Forever Young♥: mega rozdziaał.;D Czeeekam na next.; p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
No Hei laseczki *.- Co tam u was ? ^ ^
Wiem, wiem nie było mnie łoooooo 36 dni : o Ale nie martwcie się nie zginęłam ani nic (miśka ;* ) No więc tak 'przyszłam' wam powiedzieć że od tej chwili od godziny 18:53 będę pisać bloga z jeszcze jedną dziewczyną. Ostatnie kilka bodajże rozdziałów pomagała mi je pisać. I postanowiłam, że robi to tak genialnie, ma znakomite pomysły, wyobraźnie (a mi starej już to siada ;c ) że będzie ona pisał razem ze mą ; D Mam nadzieję że wam się wam spodoba ;d A rozdział dodamy juz niedługo Wiec przywitajcie Asię bardzo serdecznie bo dzięki niej ten blog jeszcze będzie bez jej pomocy już dawno by był jego koniec, a wiem że tego nie chcecie ; )
No więc do Jutra ; * Nara zioooą ; * <3 Kocham was i Asia również ; * !
 

 

Teraz jedynym wyjściem była wyprowadzka stąd. Nie chciałem już stać Jess w drodze do szczęścia, przecież nie o to chodzi. Rozumiem, że już pewnie nie chce być ze mną tyle bólu, łez i smutku jej przyniosłem że pewnie ma mnie już dosyć i wcale się jej nie dziwię, sam mam już siebie dosyć. Ale ona i dzieciaki są moim narkotykiem to dzięki nim żyje, bez nich nie wyobrażam sobie życia to dzięki nim żyje i zdobywam siłę na dalsze dni.


Postanowiłem się spakować i jak najszybciej wyjechać dać im spokój i już nigdy go nie zakłócać . Dla mnie to będzie bolesne, boli mnie chodź jeden dzień jak nich nie widzę a teraz ? Ehhh...


Wkładałem ostatnie kartony do samochodu i usłyszałem telefon. Spojrzałem na wyświetlacz, dzwoniła Jess ? Zdziwiony odebrałem go


***

- Taaati dzie jeśteś? Jac wśtalam to ćiebie nie biło ciemu ?- zapytała smutna.

***


Nie odpowiedziałem rozpłakałem się już nie wiem to który raz w ten dzień. Wsiadłem i pojechałem szybko do dzieci.



**Oczami Jess**

Obudziłam się goła ? Z wczorajszego wieczoru pamiętam, że byłam na imprezie z Kacprem trochę za dużo wypiliśmy potem mnie odprowadził i ... O BOŻE !! Co ja najlepszego zrobiłam !! Spojrzałam w bok tam gdzie pewnie dzisiejszej nocy spał Kacper ale zamiast niego zastałam karteczkę

" Przepraszam , spieszyłem się i wyszedłem tylnymi drzwiami. Spotkamy się potem, albo zadzwoń to sobie coś wyjaśnimy .
Kacper ;* "


Wstałam i podeszłam do szafy żeby wybrać jakiś zestaw na dzisiaj. Wybrałam to
Na dole było już wesoło, co mnie wcale nie zdziwiło. Pierwsze co weszłam do salonu bo tam własnie byli przywitała mnie mina Justina pełna wyrzutów.

- Jess możemy porozmawiać ?- zapytał. przytaknęłam głową zgadzając się - Teraz to z każdym robisz ?

- Ja nie wiem o co ci ...

-Nie udawaj że nie wiesz !! - krzyknął

- Ale Justin przysięgam do niczego nie doszło- powiedziałam cicho.

- Widziałem rano- powiedział krótko- myślisz że nie wiem co robią nadzy ludzie w łóżku ? !


-Ja, ja - nie wiedziałam co powiedzieć po prostu odeszłam i postanowiłam właśnie teraz zadzwonić do Kacpra.


***


-Hei.

-Cześć, Jess bo my musimy sobie coś wyjaśnić- zaczął od razu.

-Własnie po to dzwonie. Kacper powiedz mi w prost czy do czegoś między nami doszło ?

-Nieee ! Prawie ale niee w ostatniej w chwile jak zobaczyłaś zdjęcie Justina i dzieci wycofałaś się i po prostu zasnęliśmy- powiedział.

-Boożee- powiedziałam z ulgą- dobra ja kończę pa.



***

Nie czekając na odpowiedz rozłączyłam się. Zeszłam na dół do kuchni gdzie Justin karmił dzieciaki.

- Mamuuusia - mała zeskoczyła z krzesełka i pobiegła do mnie i się przytuliła.

- Zostaw mamusię jest zajęta wujkiem Kacprem - powiedział Justin, dzieci na to wszystko przyglądały się dziwnie.

- Justin ! Chodź musimy porozmawiać - powiedziałam.

- O czym teraz ? Co zaszłaś w ciąże i potrzebujesz na...- zatkałam mu usta.

-Chodź !

Weszliśmy do salonu i zaczęłam..

- Wiem że to głupio wyglądało, ale to nie jest tak jak myślisz.

-Hahhah . Serio ? Innej wymówki nie wymyśliłaś- zrobiło mi się przykro.

- Ale na prawdę nic po miedzy mną a Kacprem nie zaszło uwierz- wyszeptałam- myślę że powinniśmy się pogodzić jak nie dla nas to da dzieci.

- I co teraz mamy udawać szczęśliwą rodzinkę a w nocy będziesz się gdzieś piepszyć z Kacprem ?- powiedział .

- Trzeba było być z nami zawsze a nie .. to też twoja zasługa... ja wczoraj byłam ci wierna chodź nie jesteśmy razem ... a jak mi nie wierzysz to spytaj się Kacpra - powiedziałam ze spokojem.

- Idę do dzieci - powiedział ze łzami w oczach mi tez chciało się płakać.

Po chwili pierwsza łza spłynęła mi po policzku. Przyszły dzieci z Jusem.

-Cemu płaces mami ?- zapytał mój mały kochany aniołek.

- To łza szczęścia, że mam takie cudowne dzieci- kucnęłam przy nich i przytuliłam je do swojej piersi.

Teraz swobodnie spływały po moich policzkach a Justin stał przy ścianie przyglądając się nam.

-Taaata - zawołał mały, uśmiechnęłam się przez łzy.

-Własnie tati choc do nias - zawołała mała. Justin nie pewnie postawił pierwszy krok a mi się przypomniały jego słowa jak mówił " I co teraz będziemy udawać szczęśliwą rodzinkę" ja takiej nie chciałam nadal go kocham ale boją mu to powiedzieć .... CDN
_______________

No i jest 44 ^ ^
Taki Hoohohoh ;d
I jak przeżyliście koniec świata hahah ; D Jęstęm nięśmętelna ; 3
Dziękuje Aśka za pomoc mycho w tym rozdziale bez cb bym sb nie poradziła ;*
I mam takie jedno nawiązanie do nie jakiej @lolitkabieber
Dziewczyno ;] jeśli coś się nie podoba to gg (42058451) porozmawiamy sb inaczej ; ) Nie chcę tego tutaj pisać bo nie na to tutaj pora ; ]

No wiec bez tej jednaj rzeczy bylo by okey ;d

Wiec do nn czyli bodajże juutro ^ ^

A jak bym nie mogła już wejść to życzę wam wesołych radosnych bieberowch i Jerrowych świąt ; ** <3

Do Następnego <3 !!

CZYTASZ-KOMENTUJ !
P.S.

Podawać nr gg bo nie wiem już kogo informować ;d
  • awatar Gość: Rozdział fajnyyyy.;D a kiedy będzie next?; p
  • awatar Cicha śmierć †: Czekam na następny, przeczytałam dziś wszystkie . . Boski blog.
  • awatar Natally: Czekam na jakiś zwrot akcji! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Wstałam rano wcześniej od Justina. Cały czas myślałam o tej sytuacji z wczoraj nie mogę wog. pojąć jak na świecie mogą żyć tacy ludzie którzy chcą dla kogoś zła, chcą żeby żyło im się źle, nie mogę tego pojąć.

-Dzień dobry - usłyszałam za sobą. Obróciłam się w stronę Jusa.

-Cześć - uśmiechnęłam się do niego.

-Aaaaa- usłyszeliśmy dzieciaki wbiegające do sypialni. Jak by ktoś przypatrywał się z boku to mógł by sobie pomyśleć ' Jaka szczęśliwa, kochająca się rodzinka'. Ale tak nie było tyko na to wyglądało. Bardzo bym chciała żeby wszytko było tak jak kiedyś. Bez tych zdarzeń z porwaniem. Seleną i Tom'em, po prostu żebyśmy byli nadal kochającą się rodziną taką na prawdę a nie tylko z pozoru.



**Kilka miesięcy potem**


Zaczniemy od jednego pytania : Ja i Justin? No więc między nami nic nie ma. Justin tydzień temu postanowił że się jednak od nas wyprowadzi i z tego co wiem wynajął sobie jakiś mały domek trzy ulice dalej. Nie wiem po co mu on jaki i tak jest cały czas u nas. Mi to nie przeszkadza wręcz przeciwnie , dzieciom tez nie bo mają swojego tatę obok siebie i są z tego powodu szczęśliwe. Ostatnio do naszego miasta wprowadził się mój przyjaciel z Polski Bartek. Cały czas utrzymywaliśmy ze sobą kontakt dzięki telefonom i wog. Dzisiaj namówił mnie na imprezę taką po przyjacielsku, właśnie się na nią szykowałam.

-Mami dzie idzieś ?- zapytała mała.

-Mamusia idzie do nowego tausia- moją odpowiedz wyprzedził Justin, westchnęłam.

-Justin nie mieszaj dzieciom w głowie dobrze ? - powiedziałam - skarbie mamusia idzie z wujkiem Kacprem- uśmiechnęłam się do niej.

-Mhiim- odwzajemniła taki nie pewny uśmiech.

-Pa słoneczka i pa Justin- powiedziałam kiedy usłyszałam dźwięk klaksonu samochodu.


**Kilka godzin później**


Oboje z Kacprem nie byliśmy trzeźwi. Teraz właśnie próbowaliśmy otworzyć drzwi od domu kluczem, bo Justin już pewnie śpi, cały czas się przy tym śmiałam jak głupia.

-No nie mogę- zaśmiałam się.

-Daj ja spróbuję- wypiął swoją klatkę, a ja się ponownie zaśmiałam.

- Oooo udało ci się- powiedziałam i się na niego spojrzałam. Staliśmy bardzo blisko siebie prawie stykaliśmy się swoimi ciałami- Kacper ?

-Ciii- zamknął mi usta pocałunkiem. Weszliśmy do dom i zamknęliśmy po cichu drzwi, pamiętam że Justin spał w salonie a my poszliśmy w stronę sypialni,a potem film się urwał.



**Paczałkami Justina**


Obudziłam się o dziewiątej. Wstałem szybko i poszedłem zobaczyć czy dzieci śpią. Spały co mnie zdziwiło, co zawsze o tej porze już biegały po domu. Teraz postanowiłem zajrzeć do Jess i spytać co chce na śniadanie. Otworzyłam drzwi od sypialni i... Zamarłam, łzy pojawiły mi się w oczach. W łóżku leżała ona i Kacper nadzy nie musiałem wog. się domyślać co miedzy nimi zaszło. Zamknąłem drzwi i wybiegłam z domu. Do samochodu wsiadłem już cały trzęsący się od płaczu. Ruszyłem z tam tond nie chciałem już tam być.

Podjechałem do siebie pod dom. Łzy cały czas spływały mi po policzkach. wbiegłam do domu i jak tyko zamknąłem drzwi padłem na kolana zakryłem twarz dłońmi i rozpłakałem się jeszcze bardziej. Ten widok zranił mnie bardzo. Ale wiem co teraz zrobię i może tak będzie dobrze dla wszystkich ? ... CDN

________

Ta ta ra ta daaaaa !
No to mamy rozdział 43 ! ;d Juuupi

Wiem, że dużo osób na niego czekało ;d Miał być wcześniej ale się caaaały usunął ;c nie wiem czemu ; / wog. tamten dzień był baaardzo pechowy wiec ; <
Więc mychy moje kochane drogie najserdeczniejsze chce wam podziękować cała na naszą 'współpracę' z tym blogiem i zachęcam do większej. Już mam nawet ochotniczkę która pomoże mi trochę napisać kolejny rozdział ;d Wiec do następnego ! ; * Jejku jejku Bym zapomniała ! Mam dla was do polecenia znakomitego bloga naprawdę lu nacie linka http://www.love-me-like-you-do.blogspot.com/ ten blog jest znakomity a piszę go mój ' Tatuś' ; * Wejdzie i zobaczcie i przeczytajcie bo na prawdę warto ; d

10 komentarzy i bd NN ! Liczę na was ; D <3 !!

CZYTASZ - KOMENTUJ !
  • awatar Natally: Bardzo ciekawie, szkoda, że się rozeszli, ale czekam z niecierpliwością na dalsze losy. ;)
  • awatar Gość: Super! :D mam nadzieje ze juju nie zrobi nic glupiego. Kiedy nn? Dawaj je szybko :D
  • awatar Gość: Ooo..jestem 10 A rozdział fantastyczny :* Masz ogromny talent dziweczyno !!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
- Pojechała do lekaźa z Micem bio go bźusek bolał- kiwnąłem na znak że rozumiem - a wójia jeśt w śalonie i coś ogląda , i każał bić mi ćicho bio inaćej dośtane klapśa- mała posmutniała. Nie no tego już za wiele... Nie mogą sobie pozwolic żeby jakiś typek podniósł rękę na moje aniołki nie !

- Co ty sobie wyobrażasz co ? !

-O co ci gościu chodzi ?- zapytał jak by był jakimś niewiniątkiem.

-Mi ? Hahah - zaśmiałem się z pogardą- jakim prawem uderzyłeś moje dziecko co ! ?- wykrzyczałem .

-Poskarżyła się już smarkula ? Mówiłem ci coś !- zwrócił się do Nicole. Mała biedna się rozpłakała.

-Możesz na nią nie krzyczeć !? Nie masz prawa !

-A ty co ? Tatuś wielki sie znalazł, nie było ciebie ile ? No policzmy... oj długo, bardzo długo. Nawet nie wiesz co straciłeś. Myślisz, że kto zaplanował wypadek co ? Tak ja i Selena ona chciała ciebie i tylko ciebie. Ale na przeszkodzie stała Jessica, miałem udawać zakochanego w niej, a jak miedzy tobą i Sel było by okey wyjechać tak jak ty to zrobiłeś. Jess jest naiwna i to bardzo dlatego tak szybko poszło ją omotać- byłem w szoku na to wszystko co mówił - A i jeszcze jedno w łóżku jest znakomita- posłał mi swój cwany uśmieszek.

-Że co ! ? - Za nami usłyszeliśmy załamany głos Jess.

-Kochanie to nie tak...- zaczął się tłumaczyć Tom.

-Justin zabierz dzieci na górę- powiedziała cicho. wziąłem je za rączki i poszliśmy do pokoju Mike pobawić się.


**Oczami Jess**


To co usłyszałam po prostu ... nie mam na to słów. Przez ten cały czas mnie oszukiwał.

-A jak ! Kurwa powiedz jak ? Myślałeś że się nie dowiem ?! Skarbie kłamstwo ma krótkie nogi zapamiętaj na przyszłość- zranił mnie, nie powiem że nie. W pewnym stopniu czułam coś do niego, a on to wykorzystał, podle wykorzystał.

-Kochanie..- szepnął i zaczął do mnie podchodzić.

-Nie podchodź ... proszę cie nie podchodź- szeptałam i zsunęłam się po ścianie. Nie posłuchał mnie, ukucnął naprzeciwko.

-Skarbie to nie miało być tak..-mówił.

-To do jasnej cholery powiedź jak miało byc bo nie wiem !- krzyknęłam- Błagam wynoś się z tond nie chce cię już więcej widzieć- powiedziałam- WYNOCHA !

-Jeszcze mnie popamiętacie wszyscy, nie odpuszczę tak łatwo !- wyszedł trzaskając drzwiami.

Po chwili poczułam że ktoś mnie przytula, uniosłam głowę i zobaczyłam Justina. Wybuchnęłam jeszcze większym płaczem.

-Czemu wszyscy mnie tak ranią co ?- wyszlochałam.

-Ciiii- kołysał mnie w swoich silnych ramionach- wszytko będzie dobrze mała zobaczysz- przytulił mnie mocniej i coś nucił pod nosem. Po chwili byłam już w innym świecie .


**Justin**


Zasnęła. Wstałem powoli żeby jej nie obudzić i wziąłem na ręce. Wyglądała słodko . Zanosłem ją do sypialni i położyłem na łóżku ściągnąłem jej spodnie żeby wygodniej jej się spało. Przykryłem ją kołdrą i po cichu wyszedłem z pokoju.

-Tati to juź nie będzie tiego wuia ? - spytał mój aniołek, westchnąłem.

-Skarbie mam nadzieje że nie- pocałowałem ja w główkę.

-A ti będzieś juź ź nami?

-Postaram się skarbie...



**Wieczór**


Właśnie szykowałem dzieciaki do spania. Jess tak jak zasnęła tak śpi widać że była już zmęczona tym wszystkim. Mike i Jess już zasypiali zostawiłem u każdego zapaloną lampkę i zszedłem na dół do salonu. Postanowiłem dzisiaj spać tutaj na kanapie i tak też sie stało bo zasnąłem oglądając film.


**Oczami Jess**


Przebudziłam się, spojrzałam na zegarek i dochodziła 3 w nocy, wywnioskowałam że znajduje się w sypialni i pewnie Justin mnie to zaniósł.
Poszłam do pokoju dzieci każde słodko spało u siebie w łóżeczku. Chciałam iść sie napić ale jak przechodziłam przez salon zobaczyłam że ktoś śpi na kanapie. Podeszłam bliżej i zobaczyłam Justina. Ukucnęłam i dotknęłam jego twarzy, była bardzo zimna, wogóle cały trząsł się z zimna.

-Jus..- zaczęłam go budzić- Justin- szeptałam mu do ucha.

-Hymmm... o co chodzi?- wymamrotał.

-Chodź na górę się położyć- powiedziałam.

-Mhmmm...- poszliśmy z powrotem do sypialni i położyliśmy sie, obróciłam się a za chwile Justin wtulił się w moje plecy.

-Śpij mała, kocham cię- pocałował mnie w ramie i za chwilę mogłam usłyszeć jego równomierny oddech.

-Ja ciebie też Justin, ja ciebie też - za chwilę już spałam ... CDN

________

Ta da ! ; ]

I o to 42 rozdział długo oczekiwany mam nadzieje.
Wiem znowu zawaliłam, a dzisiaj mam szczególnego doła ; c Nawet zastanawiałam się dzisiaj jak by zareagowali ludzie na wiadomość o tym że już mnie na tym świecie nie ma ;c
No dobra nie chce pisac tu o swoich problemach żeby nie zamulać ; ]
Mam nadzieje że rozdział sie podoba i się na nim nie zawiedliście ; d Bo na mnie to juz na pewno tak ;d
Jeśli ktoś ma jakieś opowiadanie żebym poleciła niech napisz do mnie na gg (42058451) to samo do osób które chcą być informowane ; 33 PISAĆ NA GG !!

Dobra to do następnego ; *


CZYTASZ-KOMENTUJESZ !
  • awatar Gość: Rozdział bardzo mi się podoba :) Pozdrawiam :D
  • awatar Gość: Wspaniały...<3 Czekam na nn :D
  • awatar Gość: jhsdjdhsjadh *w* happy end beeeeeeeejbeeeeeee ♥♥ Kocham :* czekam na nn ! :3 *w*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
- Pattie spokojnie oddychaj- mówiłam - a teraz powiedz co się stało- w słuchawce usłyszałam jak próbuje wyrównać oddech i się chodź trochę uspokoić.

- Justin się obudził- cały strach że coś mu się stało zniknął a zamiast niego pojawiła się ulga i to wielka. Teraz tez leciały mi łzy po policzkach ze szczęścia.

- To dobrze zaraz tam będę z dzieciakami, zaraz będziemy- powiedziałam i sie rozłączyłam.



**Koniec rozmowy tel**



Dzieciakom powiedziałam że jedziemy do taty a tam na nich czeka niespodzianka.

Zaparkowałam samochód, pomogłam dzieciom wyjść z niego. Mike wzięłam na ręce a małą za rączkę i ruszyliśmy w stronę szpitala, a potem w stronę sali gdzie leżał Justin.




** Oczami Juju ^ ^**



Pierwsze jak się obudziłem to widziałem tylko białe światło i bolała mnie mocno głowa. Po kilku minutach obraz robił się normalny. Rozejrzałem się dookoła i spostrzegłem się że jestem w szpitalu. Spojrzałem w prawo i tam siedziała moja mama i płakała.
- Ma... mamo- wyszeptałem ledwo co.

- Synku- pocałowałam mnie w rękę - na wet nie wiesz jak my się ty wszyscy o ciebie martwiliśmy- powiedziała przez łzy. Mama podniosła się i chciała iść po lekarza , ale kazałem jej zostać. Wiec usiadła na swoje miejsce, i zaczęliśmy rozmawiać. Po chwili klamka od drzwi zaczęła się ruszać, mama uśmiechnęła się szerzej. Teraz w drzwiach widziałem mojego anioła i dwa małe diabełki. Uśmiechnąłem się tak szeroka jak tylko mogłem. Kiedy ich zobaczyłem cały ból głowy zniknął nie czułem już nic. A do mojego ciała prysła energia.

- Tati- mała podbiegła do mnie i próbowała się wdrapać na szpitalne łóżko. Z odrobiną pomocy Pattie udało jej się to, mały też wyrywał się Jess pokazując że chce tak jak jego siostra usiąść koło mnie.

- Moje skarbu- pocałowałem ich w obydwoje rączki, uśmiech nie znikał z mojej twarzy.

- Witaj Justin- usłyszałem ten głos za którym tak bardzo tęskniłem. Głos mojej ukochanej, mojego anioła który stąpa po tej ziemi.



**Cztery miesiące później**



Jechałem własnie od Braun'a . Powiedziałem mu że trasa jest zawieszona. Nie chciałem właśnie teraz wyjeżdżać kiedy moje relacje z Jessica sie polepszyły, nie chciałem tego. A ten Tom nie przypadł mi do gustu. Moim zdaniem jest... nawet nie wiem jak to powiedzieć.

Teraz własnie jechałem do moich szkrabów. Codziennie u nich jestem, bo nie mogę pozwolić żeby jakiś tam Tom zajął moje miejsce w tym domu. Nie do tego to ja nie dopuszczę. Zapukałem do drzwi i za chwile się one otworzyły.

- Tati- otworzyła mi mała, zdziwiłem się trochę.

- Niunia czemu otwierasz drzwi? A jak by to była jakaś baba? - wziąłem ją na raczki.

- Wójia mi kaźał- powiedziała.

- A gzie mamusia?

- Pojechała do lekaźa z Micem bio go bźusek bolał- kiwnąłem na znak że rozumiem - a wójia jeśt w śalonie i coś ogląda , i każał bić mi ćicho bio inaćej dośtane klapśa- mała posmutniała. Nie no tego już za wiele ... CDN

________

Ta dam jest 41 ; d

Wiem znowu nawaliłam, ale nie wyrabiam juz ciągłymi sprawdzianami czy kartkówkami ; /
Oszaleli w tej szkole ; x

Nie długo bd ferie więc myślę że to nadrobię ; 33
I dziękuje baaardzo Asi bo tylko ona jedyna podsunęła mi pomysł o czym może byc ten rozdział, jej dziękujcie że się pojawił. Jeszcze raz Asiu dziękuje si za pomoc ; ** !

Do następnego <3 !

CZYTASZ - KOMENTUJ !!
  • awatar Gość: rozdział świetny;D Jak dobrze, że Just już jest cały i zdrowy :D Tom mi się nie podoba ;D Uwielbiam tego bloga:D Czekam na nn<3
  • awatar Gość: Aaaa..doczekałam się :** To ja ci pomogłam ;D A ty świetnie to wykorzystałaś xd Czekam na nn :P
  • awatar Gość: werrwetmsfkj świetny !!!!!!!! ♥ szybko nn !!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
W sali był Justin po podłanczany do tych wszystkich kabelków i tego wszystkiego. Spodziewałam się takiego widoku tylko dlaczego w tym momencie zakuło mnie serce i pojawiły się łzy w oczach? Może dlatego, że go nadal kocham ? Ale przecież...

Podeszłam do jego łóżka na którym leżał. Mimo tego, że by w śpiączce dzięki której miał nie czuć tego mocnego bólu na jego twarzy i tak sie on znajdował. Miałam wrażenie że on czuje że jestem przy nim. Zdziwiło mnie jedno dlaczego nie ma tutaj Seleny? Przecież na zdjęciach wyglądali na szczęśliwych, w tych wszystkich wywiadach spacerach. A teraz jej tu nie ma ? Wydawało mi się to jakieś dziwne.


Siedziałam tam do wieczora, rozmawiałam z lekarzem który w kółko mówił że trzeba czekać. Ja się pytam kurwa na co ?!.
Musiałam jechać do domu do dzieci, bo Pattie też chciała posiedzieć przy synu.
Zajechałam pod dom była już godzina 20:56 byłam pewna że maluchy już słodko śpią.

- Maaami ! jac tati ?- przywitała mnie mała jak tyko otworzyłam drzwi.

- Myszko czemu nie śpisz? - zapytałam.

- No bo ciekamy na ciebie zi Mikem- uśmiechnęła się.

- To on tez nie śpi?

- Ne- zaśmiała się.

- Oj dzieciaki- pokiwałam głową - a co z tatą to powiem wam jutro po śniadanku a teraz dalej do spania.

- Oj nio dobla- zrobiła zawiedzioną minkę- Mike oś idzemy- z salony wyszedł Mike wzięła go za rączkę i poszli do swoich pokoi.

- To ja jadę- Pattie pocałowała mnie w policzek i wyszła.

- Pa- powiedziałam sama już do siebie. westchnęłam i poszła do sypialni. Nie miałam wogóle chęci na jedzenie. Tylko co teraz chciałam to kąpiel i sen. I poszłam to zrobić.


**Następny dzień**



Maluchy jeszcze spały a ja szykowałam im śniadanko do ich łóżeczek, taka mała odmiana.

Szłam juz z taką do ich pokoi. Na stolikach koło ich łóżeczek położyłam to co miałam i poszłam no dół po coś ciepłego do picia. Pierwsze chciałam iść zanieść małej herbatkę, ale jej tam nie zastałam, zdziwiłam sie trochę. Poszłam do pokoju małego i co zastałam. Dwa urwisy siedzące na dywanie zajadające kanapki. Uśmiechnęłam się na ten widok.

- Słodziaki moje dwa- ucałowałam ich w czółka.

- Tio powieś?- zapytała Nicole.

- Wiaśnie- poparł ją mały.

- No już, już- Odstawiłam kubki i usiadłam się koło nich - Tatuś jest w śpiączce.

- Cyli ?

- Śpi i nie można go na razie obudzić- wytłumaczyłam im tak żeby wiedzieli.

- Aaaaaa- powiedzieli razem, uśmiechnęłam się blado - a pójdzemy do nego ?

- Oczywiście że tak.


Zeszliśmy na dół już ubrani i najedzeni. Zadzwonił mój telefon spojrzałam kto dzwoni

-Pattie ?- szepnęłam i odebrałam


**rozmowa tel.**

- Jesss... Justin- usłyszałam ze płacze.

-Co Justin? Co z nim ! .... CDN

____

Jest 40 ;p


Jezuś jaka nuuuda przyznam sie bez bicia nie mam weny. Miał być on tydzień temu ale nie wiedziałam co napisać i teraz tez nie miałam pomysłu ale napisałam cos co okazało się .... ehh ; <

Może to prze brak humoru ? Nw ale mam nadzieje że to minie. I zaczynam wszystko od nowa ; 33
Jeśli ktoś ma dla mnie jakieś pomysły niech piszę (42058451) pomóżcie mi proszę !!

Do następnego ; ** !

CZYTASZ-KOMENTUJ !!
  • awatar Gość: Świetny ;* Ja ci już pomogłam , więc pisz nowy ;D Czekammm...xd
  • awatar Gość: Zajebistyy . ! Uwielbiaam to . ! Kiedy nn? :c Błagaam . nie usmiercaj jussa . Tylko nie to . Ale akcja i dreszczyk dobryy xD Niecierpliwie czekaam na nn . ; **
  • awatar Gość: Ucieło mi nazwę wyżej. Mało być Agaulka.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Podeszłam do nich.

-Co się stało?- zapytałam.

-Mammi ci to nie jeśt siamochód tati ?- zapytała Nicol i pokazała paluszkiem na telewizor. Spojrzałam w tamtą stronę i zamarłam. Wiadomościach mówili o tragicznym wypadku a na zdjęciach był rzeczywiście samochód Justina.

-O boże..

-Mami toi tiati?- zapytał mały. Usiadłam na fotelu i nie wiedziałam co zrobić teraz. W moich oczach pojawiły się momentalnie łzy a chwile potem były już na moich policzkach. Teraz jedynie co chciałam wiedzieć czy żyje i w jakim jest stanie nic innego.

-Tak- szepnęłam. Mała zaczęła płakać Mike patrzał się to na mnie to na Nicol.

-Mami- mała podbiegła do mnie i się przytuliła. Wyłączyłam telewizje bo nie mogłam patrzeć na ten samochód na to całe zajście. Boże co ja mówię z samochodu już nic nie zostało. Mały podszedł do nas i zaczął płakać. Chyba teraz dopiero zrozumiał o co chodzi tak na prawdę.

-Kochanie już jestem !!- do moich uszu doszedł głos Tom'a z korytarza- co się stało ? - zapytał kiedy nas zobaczył.

-Tati mał wipadek- powiedziała mała płacząc.

Tom rzucił swoją torbę na podłogę i podszedł do nas.

-Ciiii wszystko będzie dobrze zobaczysz- szeptał i kołysał nas w swoich ramionach.

-Obecuies- spytał mały.

-Obiecuje- powiedział i cmoknął go w główkę.
Spojrzałam na niego a on się pocieszająco do mnie uśmiechną. Wziął dzieciaki i poszedł z nimi na górę. Po jakiś dziesięciu minutach zszedł na dół i mnie do siebie przytulił. Własnie tego było mi trzeba, bliskości drugiej osoby. Rozpłakałam się jeszcze bardziej a on starał sie mnie uspokoić. Moje oczy stawały się coraz cięższe i cięższe. A potem tylko poczułam jak unoszę się do góry.



**dwa dni potem**


Rozmawiałam wczoraj z Pattie i się dowiedziałam, że Justina stan jest ciężki i jest w śpiączce z której może się już nie wybudzić . Obecnie jest teraz szpitalu w Atlancie i dzisiaj do niego jadę. Dzieci Ubłagały mnie żebym je wzięła. Ale nie wiem jak na to zareagują. Więc wezmę je na następny raz . Sama boję sie widoku jego podłączonego do różnych aparatur. Widok będzie mnie na pewno bolał. Bo w głębi serca nadal go kocham. Nawet po tym co mi zrobił.

Stałam właśnie pod drzwiami od jego sali moja ręka znajdowała się no klamce. Z wahaniem otworzyłam drzwi. A co tam zastałam to mnie jeszcze bardziej załamało... CDN

_______

O bosz to już 39 rozdział !!


Pewnie każdego już nudzi ta historia i wog. ; /

Wiem robi się coraz nudniejsza a to wszytko przez to że nie mam już pomysłów i mam prośbę jeśli ktos ma jakiś ciekawy pomysł to niech mi trochę podpowie tu jest moje gg (42058451) pisać kiedy tylko chcecie.

Miałam też polecieć bloga jednej z czytelniczek (http://jessica-and-justin-love.blogspot.com) Jest na prawdę świetny sama go czytam i czekam na to że w tej historii bd już ze sb ; 33

Więc do następnego !!

CZYTASZ - KOMENTUJ !!
  • awatar Gość: o ja cię! chcę kolejny rozdział chcę wiedzieć co zobaczyła, czekam dodawaj szybko :D [zakochanamarzycielka]
  • awatar Gość: Rozdział bardzo mi się podoba i wcale nie jest nudne :) Pozdrawiam :*
  • awatar Gość: Super rozdział.. czekam na nn ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
**Oczami Justina**

Od miesiąca nie mam kontaktu z dzieciakami. Wcale tak nie jest, że o nich zapomniałam po prostu ciągłe wywiady sesje i pokazywanie się z Seleną. Właśni przez nią i mojego menadżera rozpadł się nasz związek. Najpierw wiadomość o dwu letniej trasie, a teraz o 'związku' z Seleną. Do dzieci nie zadzwonię raczej o drugiej w nocy, bo na sto procent już śpią. A Jessica na pewno nie chce ze mną rozmawiać. No ale dobra jest godzina 8:48.
-Dosyć szybko dzisiaj wstałem- dzisiaj wyjątkowo nie było obok mnie Sel. Ponieważ miała tam jakąś sprawę do załatwienia i jej już nie było. Wstałem z łóżka i poszedłem w stronę kuchni. Na stole leżały poranne czasopisma. Zwykle ich nie czytam. Ale zaciekawił mnie jeden tytuł.

' Słynna para sie roztała a rodzeństwo Gomez ma z tego pożytek'


-ŻE CO JESSICA MA KOGOŚ !- krzyknąłem na cały dom i wziąłem się za czytanie


***A jednak to prawda, że słynna para mianowicie Justin i Jessica nie są już razem. Od dwóch miesięcy wiemy że Justin i Selena są razem i myśleliśmy, że panna Black jest sama z dziećmi. A tu proszę taka niespodzianka.
Ostatnio widziano ją z dziećmi na plaży... Ale , aale nie byli sami towarzyszył im nie jaki Tom Gomez(20 l.). Widać było, że dzieci są już do niego przyzwyczajone a wszyscy razem wyglądali na prawdę słodko a zresztą zobaczcie sami na zdjęciach***




( tu zamiast Seleny jest Jessica )

**Ten kawałek napisała Ewelina ; * )

Zacisnąłem pięści. Miałem ochotę coś rozwalić. Znowu wszystko się spieprzyło. To wszystko bez Scootera. To przez inego musiałem zostawić Jessice i dzieci. Przez te 5 miesięcy się zmieniły. Znów nie mogłem oglądać jak rosną. Jak Mike stawia pierwsze kroki i jak zaczyna mówić, tak samo jak z Nicole tylko, że wtedy nie wiedziałem, że jest moją córką. Rzuciłem gazetą o blat i trzaskając drzwiami wybiegłem z pokoju do Scoota. Z hukiem wpadłem do niego. Siedział akurat i rozmiawiał przez telefon z kimś.

- O to ci chodziło ?! Kurwa wszystko zniszczyłeś! - zacząłem na niego wrzeszczeć.

- Ejejej.. Justin o co chodzi? Uspokój się.

- Jak mam się uspokoić?! Przez tą całą jebaną trasę i twój pomysł z związkiem z Seleną całkowicie mi sie rodzina rozwaliła.! Znowu! - teraz w oczach stanęły mi łzy. - Jessica znalazła sobie kogoś innego!

- Taka cena sławy. Ta trasa jest potrzebna. Po za tym są jeszcze telefony możesz się z nimi kontaktować.

- Myślisz, że nie próbowałem.?! Ona ze mną nie chcę rozmawiać.! Chcę wracać do domu!.

- Nie możemy teraz przerwać trasy.! Jest już prawie wszystko załatwione!. Wracaj do siebie do pokuju i ochłoń trochę. Za dwie godziny masz sesję.

- Mam gdzieś sesję, nie idę !

- Nie masz nic do gadania. Wracaj do pokoju, już.

- Jasssnee- syknąłem i wkurzony wróciłem do pokoju. Położyłem się na łóżku i zacząłem oglądać zdjęcie Jessici i dzieci na telefonie. ..

**Oczami Jess**

Dziś od rana miałam jakiś dobry humor. Na wspomnienie o wczorajszym dniu spędzonym na plaży od razu pojawił mi się uśmiech na twarzy. Wstałam z łóżka ubrałam się i poszłam do pokoju dzieci zobaczyć czy jeszcze śpią. Mały jeszcze spał, za to Nicole nie.
- Cześć skarbie. Jak się spało?
- Diobzie. - odpowiedziała z uśmiechem.
- Jesteś głodna?
- Tiaakk..
- To chodź ubiorę cię i zejdziemy na dół zrobić razem śniadanie. - Mała złapała mnie za ręke i zaprowadziła do szafy. Ubrałam ją i zeszłyśmy do kuchni.
- To co robimy?
- hm. pjłatki ciekojadwe.
- Już.
- Mami, dźisiaj wuja tieś pśijdzie?
- Zobaczymy. - cieszyłam się, że tak dzieci polubiły Tom'a przynajmniej już nie smuciły się, że nie ma przy nas Justina. Podałam małej śniadanie i zjadłyśmy razem. Później wstał Mike. Ubrałam go, nakrmiłam i razem w trójkę wyszliśmy do parku na spacer. Gdy przechodziliśmy koło placu zabaw Nicole wzięła małego i poszli się bawić. Ja usiadłam na ławce obserwując ich. Po godzinie wróciliśmy do domu. Dzieciaki poszły so salonu się bawić a ja zabrałam laptopa i weszłam na laptopa na strony plotkarskie a tam zobaczyłam artykuł o mnie i zdjęcie jak całowałam się z Tomem. Na twarzy od razu pojawił mi się grymas.
- Maammmiii... - zawołał Mike i Nicole
- Już idę. - przymknęłam monitro i podeszłam do szkrabów. - Tak?
...CDN

_____

No i jest 38 ; 33

Ten jest napisany z pomocą Eweliny !!

TAK JAK OBIECAŁAM DEDYK DA CB MYCHO MOJA I NIESPODZIANKA DLA WAS W NASTĘPNYM ! .

Nie wiem co bym bez niej zrobiła dziękuje jej bardzo, bardzo mocno za pomoc ! .
Ma talent nie ? Szkoda że nie pisze bloga z opowiadaniem bo był by na pewno rewelacyjny !!


No to do następnego koty !!!


CZYTASZ-KOMENTUJ !!
  • awatar Natally: Ile tu się pozmieniało! Szkoda, że Jus i Jess już nie są razem, bo fajna z nich para była. Czekam na jakiś ciekawy zwrot akcji. ;)
  • awatar Gość: super, czekam na nn póki co zapraszam o mnie http://drbieber.bloog.pl/ jak możesz, poleć :)
  • awatar Gość: Rozdział bardzo fajny :) Pozdrawiam : *
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
**5 miesięcy później**


Czas leci bardzo szybko. Ja i Tom bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Przy nim czasami zapominam, że jestem matką i mogę się chociaż na chwile poczuć jak normalna nastolatka. A co ze mną i Justinem ?
Raczej nic już nie ma. Z plotek wynika, że jest z Seleną i są razem szczęśliwi. Dzieciaki tęsknią za nim, ale widocznie on już za nimi nie. Od jakiegoś miesiąca nie dzwoni już do nich żeby się spytać co tam u nich słychać. Mike już sam umie chodzić i po woli zaczyna mówić. Z czego się ciesze, jego pierwsze słowo to było "niki" oczywiście chodzi o Nicol. Wcale mnie t nie zdziwiło bo mają ze sobą bardzo dobry kontakt. Nicol, Mike i Saba są ze sobą nie rozłączni, wszędzie są ze sobą razem. Nawet śpią ze sobą w pokoju gościnnym na wielkim łóżku razem, kocham ten widok jak idę wieczorem zobaczyć czy śpią. Czasami sama kładę się obok nich i zasypiam. Z takiego rozmyślania wyrwał mnie dzwonek do drzwi.
-Wujaa !- no i znowu nie zdążyłam dojść do drzwi przed szkrabami. Mały jak zwykle piszczał radośnie . A no tak zapomniałam o jednej rzeczy maluchy na Tom'a mówią 'wuja' albo 'wiwi' jak to mały 'mówi'.
-Cześć słoneczka- wziął je na ręce- i witam ich mamusię- uśmiechnęłam się.
-Hei.
-Zostaniesz ź nami dziśaj do konca dnia?- spytała mała.
-No właśnie ja przyszedłem się spytać czy mogę porwać wam dzisiaj mamę wieczorem- powiedział do maluchów.
-Cio o tym myślis Miki? - spytała mała Mikego.
-Oźe- powiedział.
-No to mamusiu możesz iść- mała uśmiechnęła się do mnie i puściła oczko w moją stronę.
-Dziękuje z pozwolenie- Tom cmoknął ich w główki i postawi na ziemi, a oni poszli się bawić.
-Gdzie mnie zabierasz ?- spytałam.
-A gdzie sobie zażyczysz- powiedział z tą swoją chrypką w głosie.
-Dla mnie możemy zostać nawet tutaj- zgryzłam wargi. Na co Tom sie zaśmiał.
-Am am- przybiegł do mnie mały.
-A co byś chciał chrubki, chlebka z czekoladą a może truskaweczki- wymieniałam mu.
-Cotaj tuśkaowy- powiedział.
-Dobra to my tu z mamą zrobimy koktajl a ty idź się bawić. Jak będzie zrobiony to ciebie zawołamy okey ? - mały pokiwał główką na tak i pobiegł się dalej bawić. A my wzięliśmy się za robienie koktajlu.


-Wduś teraz ten przycisk- pokazałam mu- ale..
-Ten- nadusił , ale nie zakrył pokrywka miksera i wszystko co było w środku znalazło się na nas i mojej pięknej kuchni.
-Ale najpierw przykryj to przykrywką- dokończyłam i zaczęłam się śmiać a Tom ze mną. Palcem starł to co miałam na policzku i wziął do ust.
-Mmmm ale koktajl był by dobry- zaśmiał się. Spojrzałam mu rozbawiona w oczy a on w moje. Nagle zaczęliśmy się do siebie zbliżać. Między nami było tylko z 5 centymetrów. Na ustach czułam jego oddech. Zbliżył się do mnie bardziej i stało się pocałowaliśmy się. Wziął mnie na ręce i posadzi na brudny bat.
-Mami jź!- nasz pocałunek przerwa nam Mike. Oberwaliśmy się od siebie i uśmiechnęliśmy się.
-Poczekaj jeszcze chwilkę- krzyknął do niego Tom bo Mike był w salonie. Cmokną mnie jeszcze w usta i wziął się do robienia z powrotem koktajlu... CDN

_______
Ta da jest 37 ; D

Rozdział jak zwykle wyszedł mi krótki ; c
Ale dla pocieszenia mogę powiedzieć, że jutro dodaje nowy ; 33
Więc się nie martwić jutro bd kolejny ; d
Jeśli ktoś chce być informowany o kolejnych notkach to to jest moje gg 42058451 niech napisze żebym wiedziała ; ]
I to by było na tyle ^ ^


No więc do jutra ; *


CZYTASZ-KOMENTUJ ! .
  • awatar Gość: O jaa cie.. Co za dureń z tego Justina.!;c Jak mógł tak o nich zapomnieć? A niech ona bd z tym Tomem. I niech Just bd zazdrosny i niech zobaczy co stracił. Kretyn jeden. Czekam na nn.;**
  • awatar Gość: Mi się bardzo podoba rozdział :) Pozdrawiam :*
  • awatar Gość: Zajebistyy jak zawszee . ! ; ** Niecierpliwie czekaam na nn . ! ; **
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Nie wiedziałam czy odebrać. Byłam nadal na niego zła, że mi nie powiedział o tym że jedzie w trasę. Jednak odebrałam rozmowę.



**Rozmowa**



-Kochanie...- zaczął Justin .
-Nie mów tak do mnie. Jak mogłeś mi nie powiedzieć, że wyjeżdżasz na tak długo co ?
-Chciałem ale nie było czasu zawsze- powiedział.
-Hahhaa nie była czasu mówisz ? Cały czas byliśmy razem i rozmawialiśmy i nie było czasu? Wiesz co nie bądź śmieszny i mnie nie wkurzaj do reszty.
-Ale proszę kochanie nie nie gniewaj się przecież to nic takiego- za chciało mi sie płakać w tym momencie.
-Kochanie idziemy ?- usłyszałam z tyłu. Teraz to już w ogóle miałam dosyć tego wszystkiego.
-Baw się dobrze- powiedziałam i sie rozłączyłam.



**Koniec rozmowy**


Położyłam sie i kolejne łzy spływały po moich policzkach. Kolejny raz zasnęłam płacząc.







**Kolejny dzień***




Dzień jak co dzień. Ale dzisiaj postanowiliśmy iść na spacer do parku. Mała biegała i sie bawiła a ja prowadzałam małego za rączki.

Chodziłam z nim juz tak 15 minut a on na dal nie miał dosyć. Najbardziej bawiło mnie to jak chciał iść w stronę ptaków a one mu odlatywały jak do nich podeszliśmy a tedy Mike zaczynał cos tam mówić po swojemu. Zerkała co chwilę na małą ale było widać że dobrze się bawi z nową koleżanką. Wzięłam małego na rączki i posadziłam do wózka żeby się na pił i trochę odpoczął. Po chwili przybiegł jakiś chłopczyk w wieku 2-3 lat. I chciał wziąć Mikego soczek.
-Kochanie tak nie wolno- powiedziałam do niego.
-Jacob co ty robisz chodź tu taj- usłyszałam za sobą. I zobaczyłam, że w moja stronę idzie jakiś chłopak i to nawet bardzo ładny- przepraszam za niego.
-Nic się nie stało, naprawdę - uśmiechnęłam się.
-Jedy gdzie się moje maniery Tom jestem- podał mi rękę która uścisnęłam- A ta ładna pani co prze de mną stoi jak ma na imię?
-Aaa... no tak ja się nazywam Jessica.
-Ładne imię - pocałował mnie w dłoń. Zarumieniłam się.
-Dziękuje. A to jest twój synek? -spytałam.
-Ten łobuz? Nie skądże, to jest syn mojej siostry a ja go dzisiaj pilnuję- Uśmiechną się.
-A to jest..
-To jest mój synek Mike, a tam moja córeczka Nicol - przerwałam mu i wyjaśniam.
-Podobny jest do ciebie- powiedział kiedy się na Mikego spojrzał.
-A mówią, że do jego ojca- odparłam.
-A a uważam, że do ciebie.
-No to co, robi się już chłodno może pójdziemy do mnie na ciepłą herbatę i tam porozmawiamy? .
-Z chęcią - odpowiedział.

Zawołałam małą i poszliśmy w stronę domu.

Nie wiedziałam tylko, że ta znajomość aż tak zmieni moje życie... CDN

____
Aaaa 36 ^^

Już po woli zbliżamy sie do 40 yeah ! \
No tak juz 2 tyg. szkoły i nie którzy mają już jej dość. Rozdziały nie sią już tak często dodawane jak w wakacje, ale są i myślę że to was cieszy.

Ten rozdział nie wyszedł mi jakoś specjalnie dobrze. A nawet uważam, że jest nuudny ; /

No dobra ja tu juz was do końca nie będę zanudzała a swoje zdanie wyrazicie mam nadzieje że w komentarzu ; 33.


Do następnego ; ***


CZYTASZ-KOMENTUJ
  • awatar Gość: Boski <3
  • awatar Gość: Rozdział jest bardzo fajny :) Pewnie rozstanie się z Justinem i będzie z nim :p Pozdrawiam : *
  • awatar Gość: Zajebistyy jak zawsze . ! Kurdee...jak zawsze zostawiasz nas w takim momencie :c Hehh . Barrrrrrdzo ciekawi mnie co będzie dalej i co oznacza to ostatnie zdanie X DD Niecierpliwie czekam na nn ; **
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Obudził mnie rano Mike. Ubrałam szlafrok i poszłam do niego.
-Co się stało?- spytałam kiedy wyciągał w moją stronę rączki. Przytulił się do mnie i trochę się uspokoił. Poszłam po termometr i sprawdziłam czy nie ma czasami gorączki. Bo jak dla mnie był rozpalony. - No ładnie- powiedziałam. Okazało się, że ma 37,8 stopni. Zaszliśmy na dół i poszukałam czegoś na 'zbicie' gorączki dla małego. - Za chwile będzie ci lepiej- pocałowałam go w czółko.


Kiedy karmiłam małego po schodach zeszła zaspana Nicole.
-Cześć skarbie.
-Ceść mami- przetarła swoje oczka.
-Jesteś głodna?- zapytałam. A ona pokiwała główką na tak- a co byś zjadła ?
-Chjepka z śerem.
-No dobrze już ci robię.




Po zjedzonym śniadaniu poszliśmy się ubrać. Mała jak zwykle chciała sukienkę. A mały? No cóż on jeszcze nie umie mówić. I może i lepiej dla mnie. Mała siedziała przed telewizorem i oglądała bajki, a małego włożyłam chodaka. A ja poszłam robić obiad.




** później **




Nakładałam własnie makaron na talerze. Bo zrobiłam spaghetti. Usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu. Chwile po tem w kuchni pojawiła się Pattie.
-Jak sie trzymasz słońce ?- uśmiechnęła sie blado.
-A jak wyglądam ?
-Wyglądasz na zmęczoną tym wszystkim- odparła.
-I tak się własnie czuję. Mam już tego wszystkiego dość. Jak on mógł pojechać na dwa lata w trasę. Przecież wie, że ma dzieci i mnie. No jak?- rozpłakałam się. Pattie podeszła do mnie i mnie przytuliła. Tego własnie mi brakowało, wsparcia drugiej osoby.
-Będzie dobrze zobaczysz- powiedziała. A ja wyczułam, że jej tez się głos łamie.
-Zjesz z nami?
-Bardzo chętnie- uśmiechnęła się- to może idź po dzieci a ja to dokończę?
-Dobrze- poszłam do salonu- aniołki obiadek- mały wydał z siebie pisk. A mała zeszła z kanapy i posła do jadalni. Od wczoraj jest jakaś inna mniej wesoła. Pewnie już powoli sie domyśla czemu nie ma jej taty. Zadziwia mnie czasami ona. Jest taka malutka a tyle rozumie. Naprawdę mądra dziewczynka. Wzięłam małego na ręce i poszłam ze małą.




**Wieczorem***




Właśnie wychodziłam z pokoju małej. Zajrzała jeszcze do małego i poszłam do sypialni.
-Wreszcie czas dla siebie- pomyślałam. Sięgnęłam laptopa i weszłam zobaczyć co sie dzieje na świecie. Jak tylko go włączyłam wyskoczyło mi że Justin dzwoni...CDN

______

No to jest 35 ; 33 ..

Koniec wakacji ; c A szkoda teraz właśnie wróciłam dyskoteki z okazji końca wakacji ; x
No dobra nie che przynudzać tu am więc dzisiaj tak krócej, bo jestem zmęczona nogi bolą jak nie wiem ; 33.
A więc dedyk dla Roxx..... Mojej mamusi ; * kocham . I dla Rafiego..... Tatusia ; d (chodź wiem że nie czyta ale co tam dla kochanych rodziców musi byc zawsze ;* )


Więc do następnego ; **


CZYTASZ - KOMENTUJ !
  • awatar Gość: Rozdział bardzo mi się podoba! :) Bardzo mnie ciekawi, czy odbierze, mam nadzieję, że tak :D Pozdrawiam : *
  • awatar Gość: KOCHAM!!!!!!!!! czeKAM NA NN <3
  • awatar Gość: oooooo dzięki za Dedykaaa ♥♥ :*** Jest świetny myszo ! jak zawsze ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
**Oczami Jess**

Nie mieści mi się to w głowie. Jak mógł taak pojechać na dwa lata i nie mówić nic ! Nie mam na to słów.
-Mami ciemu płaćieś ?- Spytała mała która schodziła ze schodów.
-Już dobrze kochanie, jesteś głodna?- pokiwała główka na tak- no to chodź idziemy zrobić coś do jedzenia.

Mała jadła płatki a ja poszłam zobaczyć co robi Mike. Leżał w łóżeczku i bawił się zabawkami. Kiedy mnie zobaczył to wyciągnął rączki w moja stronę.
-Głodniutki jesteś nie ?- moją odpowiedzią na pytanie był jego słodki śmiech. Zaniosłam go na dół i nakarmiłam.



Kiedy dochodziła godzina na którą byli zaproszeni goście. Pierwsza przyszła Pattie. Spytała się gdzie Jest Justin. Powiedziałam jej wszystko, w co ona nie mogła uwierzyć, że tak zachował się jej syn. No ale taka niestety była prawda. Ta prawdziwa boląca prawda. Teraz od jakiejś godziny próbuje się do niego dodzwonić, ale on nie odbiera. A ja już powiedziałam, że mam go na razie dosyć.



**Wieczór**



Kładłam dzieci spać. Mały zasną szybko, bo był zmęczony. Ale Nicol marudziła, że ona chce do taty. Mówiłam jej że tatuś jest w pracy i wróci późno ale ona nie chciała mnie słuchać i zaczęła piszczeć. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i wybrałam jego numer telefonu.



**Rozmowa tel.**


-Kochanie..
-Mała chce z tobą rozmawiać- nie dałam mu dojść so słowa. Podałam małej telefon.
-Tati gdzie jesteś ?... Ale wluciś?...Ciemu?... A zaśpiewaś mi?-mała położyła się wygodnie i słuchała. Jej oczka zamykały się powoli. Kiedy już po oddechu można było wywnioskować, że śpi zabrałam telefon i przyłożyłam sobie do ucha.
-Śpij dobrze mój malutki aniołku- usłyszałam tylko szept Justina i sygnał który świadczył o tym że się rozłączył.
-Kocham cie- szepnęłam sama do siebie.




***Koniec rozmowy**


Poszłam do siebie do pokoju włączyła laptopa i oglądałam zdjęcia moje, dzieci i Justina. Po jakimś czasie z boląca głową od płaczu poszłam spać... CDN


______


34 Yeah ! .

Chce zacząć od tego że jestem bardzo bardzo zdziwiona 14 KOMENTARZAMI i 100 osób weszło na bloga . Kiedy weszłam dzisiaj na bloga żeby dodać ten rozdział byłam w niezłym szoku. I to miłym. Pokazaliście to że chcecie żebym go dalej prowadziła i właśnie tak robię ; 33 Zastanawia mnie czy pod tym rozdziałem będzie tyle komentarzy a może więcej ?
Polecajcie mojego bloga innym ; D

Do następnego ! .



CZYTASZ-KOMENTUJ
  • awatar Gość: Woow no to się postarałaś;D cudowny<3 czekam na nn;p
  • awatar Gość: Czemu taki krótki? Ale i tak fajny :)
  • awatar Gość: Świetny rozdział tylko trochę krótki. Myślałam że ten wyjazd Justina to jakąś ściema i zaraz wróci. Czekam na kolejny.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
**28 luty**

Jutro są urodziny Justina wszystko jest zaplanowane. Najtrudniej było chyba przekonać Nicol żeby nic mu nie mówiła. Ale dałam sobie jakoś z tym radę. Teraz siedzę i oglądam bajki z dziećmi A Justin rozmawia, a raczek kłóci się z kimś przez telefon.
-Mami godna- powiedziała mała. spojrzałam na zegar wiszący na ścianie i godzina wskazywała n tą, że już jest pora karmienia moich szkrabów.
-To chodźmy do kuchni i zrobimy coś do jedzenia. Małego włożyłam do kojca i poszłam do kuchni.
-Tio cio lobimy ?
-A na co masz ochotę ?- w tym momencie poczułam kogoś ręce oplatają mnie w pasie.
-Na ciebie- usłyszałam szept do ucha. Tym 'ktosiem' był oczywiście Justin.
-Tati my tiu lobimy am am !- oburzyła się mała.
-Już idę- pocałował mnie szybko w usta i poszedł do salonu gdzie znajdował się mały.


Kiedy już każdy się najadł, bo zrobiliśmy spaghetii, a dla Mike kleik.
-Mami a moge mec teź chopaka?- zapytała mała.
-O mój boże moja mała córeczka dorasta- wyszeptał po cichu Justin. Zaśmiałam się pod nosem.
-Kochanie a po co ci chłopak?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Omm mnio ne wiem - zrobiła swoją słodka minę- o wem źeby sie całowac i psitulać ! .
-A my ci nie wystarczymy?- zapytał Justin.
-Psecieś ja ź wami nie bende meśkała do koncia mojego źicia.
-No nie będziesz.- powiedziałam.
-Ż wami to ghhh.. Siaba oć tu- Saba przybiegła i poszła z nia do siebie do pokoju. Wstałam i zbierałam naczynia.
-Za kim ona taka jest?- zapytał Justin.
-Za tobą kochanie- powiedziałam i cmoknełam go w usta i poszłam do kuchni żeby włożyć brudne talerze do zmywarki.



*Wieczór*



Było już po godzinie 23 mała już spała w łóżeczku ale Mike nie bo płakał. Ponieważ bolały go dziąsła bo wychodziły mu pierwsze ząbki. Bolało mnie serce kiedy patrzyłam na niego, całego zapłakanego. Podałam mu już syrop dla dzieci, który uspakaja i koi ból. Po jakiś 5 min zaczął działać i poszedł spać. My z Justinem też się położyliśmy. Wtuliłam sie w jego tors i za chwile już spałam.




*Ramo urodziny Justina*




Kiedy się obudziłam i chciałam się przytulić do Jusa. Ale go nie było, zdziwiłam się. Spojrzałam na zegarek była dopiero 8. Wstałam założyłam szlafrok i zeszłam na dół. Na holu stały czyjeś walizki które, Kenny wynosił z domu. Jeszcze bardziej się zdziwiłam. Poszłam szybko do kuchni a tam przy stole siedział Justin i Brown.
-O co tu chodzi ? .
-Kochanie chodź wszystko ci wytłumaczę- powiedział Justin.
-To może ja już pójdę do autokaru.
-Coo? jakiego autokaru Justin !- zaczęłam się denerwować.
-Kochanie wyjeżdżam w trasę promować płytę- powiedział.
-Na ile ?
-Dwa lata- wyszeptał.
-Chyba się przesłyszałam na ile ?.
-Dwa lata- powiedział głośniej z bólem w głosie.
-Jedź i nie wracaj !- biłam go pięściami po torcie a om mnie tulił do siebie- Wyjdź z tond !- chciał mnie pocałować ale się mu wyrwałam z jego uścisku- Jak ty sobie to wyobrażasz nie będzie ciebie przez DWA LATA. Przyjedziesz raz na miesiąc ! A dzieci pomyślałeś o nich ? Nie oczywiście, że nie jedź i nie wracaj !- otworzyłam drzwi. Popatrzył na mnie z bólem i tęsknotą w oczach i wyszedł. Zamknęłam drzwi i zsunęłam się po nich na ziemię. Teraz dopiero poczułam, że mam mokre policzki... CDN

_____________
No to jest 33 ^ ^

No hei Troche jest mi przykro bo w ciągu dnia na bloga wchodzi 26-28 osób a komentarzy jest -6-7. Jak chcecie to moge np. Uśmiercić Justina albo zakończyć ich historie. Teraz wszystko zalezy od was. I piszcie w Komentarzach czy chcecie żebym dalej pisała bloga czy nie. Bo ja moge go pisać dalej ale tylko sama dla sb albo dla dwóch osób. Więc zdecydyjcie. Bo chyba nie jest tak ciężko poświęcić 1-2 min na napisanie jakiegoś komentarza?. A dla mnie to jest miło i częściej pojawialy by sie rozdziały : d .

Do następnego może ; d


CZYTASZ - KOMENTUJ
  • awatar Gość: no i suuupeeeeer♥♥ Ty mi tu nawet nie gadaj głupot, żadnego uśmiercania Justina do cholery! No i tego... szybko nn daj bejbee
  • awatar BGirl: Dziewczyno! Nie pisz takich dramatycznych scen, bo później zamiast myśleć o ważnych rzeczach tylko myśle o tym bloguu i jego dalszej części... ;)
  • awatar Gość: Fajny rozdział :) Ale akcja, nigdy bym nie zgadła :D Pozdrawiam : *
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›
 

 
*Sama poszłam się umyć a po mnie Just.
-Mieliśmy coś dokończyć- wyszeptał mi do ucha siadając na mnie okrakiem i muskając moją szyje. Co mi sie bardzo podobało.
-Myhymm- nic innego nie mogłam wypowiedzieć...*

Z chodził pocałunkami niżej. I powoli podwijał moją bluzkę od piżamy do góry i za chwile nie było już jej na moim ciele. Pomrukiwałam cicho. Przekręciłam się tak, że teraz to ja siedziałam na nim a tak dokładnie n Jerrym i wierciłam się na nim tyłkiem. Spodobało się Justinowi bo zamknął oczy i wydał z siebie cichy pomruk zadowolenia. Pochyliłam się i musnęłam jego usta. Chciał pogłębić pocałunek ale mu na to nie pozwoliłam, bo zjechałam pocałunkami niżej i niżej. Aż dotarłam do jego bokserek. Przejechałam rękom po Jerrym i spojrzałam na Justina. On wydał z siebie jęk, a oczy miał cały czas zamknięte. Zgryzłam wargi i zajęłam się jego bokserkami. ściągałam je po woli, a po monie Justina można było wywnioskować, że się już niecierpliwił. Kiedy już nie miał ich za na sobie, wzięłam Jerrego do ust i robiłam nim 'cuda'. NA co Justin zareagował głośnym jękiem. Poruszałam szybciej swoją głową żeby doprowadzić go do szaleństwa.
-Zaa raz nie wytrzyynam!- krzyknął i teraz on był na de mną. Pocałował mnie zachłannie w usta i powoli przesuwał się na dół. Zatrzymał się przy mich majtek zsunął je i i czynił prze różne rzeczy swoim językiem. Na co ja wiłam się z rozkoszy i zaciskałam pościel.
-Zrób to w końcu !- myślałam że zaraz nie wytrzymam. Poczułam jak wsuwa się we mnie i porusza się powoli swoimi biodrami- Justin mocniej!- posłuchał mnie i przyspieszył woje ruchy . A ja myślałam że zaraz oszaleje. Zrobił trzy ostatnie mocne pchnięcia i doszliśmy razem. Zakończyliśmy to wszystko namiętnym pocałunkiem. Położył się obok mnie. Ja wtuliłam się w jego umięśniony tors i zasnęliśmy.




**Rano**



Obudziło mnie skakanie po łóżku otworzyłam oczy i ujrzałam Nicol skaczącą na łóżku i Justina a na jego brzuchu z pomocą jego siedział Mike. A mi sie przypomniało że nie mam niz na sobie z wczorajszej nocy.
-Spokojnie- Usłyszałam szept Jusa- aniołku chodź idziemy zrobić śniadanko dla mamusi.
-Tacc!- krzyknęła mała. Wziął małego na ręce a ja za rączkę i poszli do kuchni. Ja wstałam i poszłam do łazienki wziąść prysznic i założyć coś na siebie.




**10 minut potem**



Wyszłam z łazienki i usłyszałam jak moje szkraby wchodzą do pokoju.
-Mami kłac se bo tio ma byc sadanie dio luźka- oburzyła się mała.
-Właśnie kochanie- poparł ją Justina a mały się zaśmiał.
-No już, już - położyłam się a mała podała mi tace z jedzeniem.
-Mami moge gźanki ?
-Pewnie kochanie- podałam jej talerzyk z grzankami.
-Aniołku to miało być śniadanie na mamusi- powiedział Justin.
-Oj nie przesadzaj- pocałowałam małą w główkę.


Zjedliśmy śniadanie bo wszyscy się na nie skusili. Ja wzięłam dzieci żeby je ubrać, a Jus poszedł wziąść prysznic.
-A mioge ublać śukienke?
-Oczywiście kochanie- podałam jej sukienkę i chciałam jej ją ubrać.
-Ne ja śama.
-Dobrze jak chcesz- powiedziałam. Wzięłam małego i go ubrałam.
-Uź ładne?- spytała mała. Obróciłam się w jej stronę.
-No ładnie- zdziwiłam sie do myślałam że źle ubierze sukienkę. A ona ubrała się dobrze- pampersa masz?.
-Tac- uśmiechnęła się.
-Dobrze a teraz chodź pójdziemy na dół do dziadzi.
-Dziadzia! - krzyknęła i pobiegła w stronę schodów.
Zeszłam z małym do salony gzie była mama, tata, Marine i Kally.
-Cześć- przywitałam się. A mały wyciągnął rączki w stronę mojego taty. Podałam mu go i usiadłam obok nich.
-Witaj kochanie- przytuliła m nie Marine- a mówiliśmy, że się znajdą.
-Tak wiele razy- zaśmiałam się. Do salonu wszedł Justin. Przywitał sie i usiadł na fotelu gestem ręki zawołał mnie do siebie. Podeszłam do niego i usiadłam mu na kolanach i wtuliłam sie w jego tors.
-Ale moi odzice se kocajom ne?- spytała mała a wszyscy się zaśmiali.
-Bardzo mocno się kochają aniołku- odpowiedział jej Justin....

_____
32 ^ ^


Hei ! .
Przepraszam, że była taka długa przerwa ale moja kochana siostra jak pożyczyła ode mnie lapka to usunęła mi Windowsa ; / i musiał iść do serwisu żeby go narawili. I dlatego mnie nie było ; c . Ale już jestem i nie mam nadzieje że nie będzie takich dłuuugich przerw ; D .

A więc do następnego ; *** ! .




CZYTASZ - KOMENTUJ ! .


Moje gg : 42058451 ; D
  • awatar Gość: Rozdział bardzo mi się podoba! :) Pozdrawiam : *
  • awatar Gość: Świetnie! *.* Czekam na kolejny ;D
  • awatar Gość: BOOOSSKKII :D wkońcu dodałaś, stęskniłam się. Jak zobaczyłam, że dodałaś tak zaczęłam skakać z radości łuhu.;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
**I usłyszałam jakieś krzyki na dole. Pewnie małe coś znowu zrobiły- pomyślałam. Usłyszałam jak ktoś wchodzi do góry i otwiera drzwi od sypialni... **

-Kochanie zjedz coś proszę- jak zwykle tata próbował mnie namówić, żebym coś zjadła. Ale ile razy mam mim mówić, że nie mam ochoty?
-Tato..
-... nie chce. Mała ile razy już to przerabialiśmy?
-No, nie wiem trochę tego będzie- uśmiechnęłam się lekko.
-Czy ty się uśmiechnęłaś, czy mi się przewidziało?- jego mina wyrażała SZOK i ZDZIWIENIE.
-No tak.
-Jak już dawno nie widziałem ciebie chodź by na chwile tego twojego uśmiechu na twarzy- przytulił mnie.
-Pojawiał by się częściej jak by oni tu byli- posmutniałam.
-A było chodź na chwile prawie wesoło- westchnął.



**



Zasiadaliśmy do obiadu kiedy usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu. Zdziwiliśmy się bo nie spodziewaliśmy się gości.
-Halo jest tu ktoś?- usłyszałam głos... JUSTINA!
-Justin!- pobiegłam na hol. Zobaczyłam tam mojego Jusa, który trzymał śpiącego małego i małą.
-Mami!- mała podbiegała do mnie i przytuliła się, a mi poleciały łzy szczęścia. Moja mama i Marine wzięły od Justina małego, więc mogłam się teraz w niego wtulić.
-No jesteście w końcu, bo myślałem, że Jessica zostanie anorektyczką jak by was jeszcze nie było- powiedział tata wychodzący z jadalni, a Justin spojrzał na mnie srogim wzrokiem.
-Oj przesadzasz- powiedziałam do niego.
-Wcale nie córcia- zaśmiał się. Przytuliłam się mocno do Justina. Nie było już nikogo na holu tylko my. Małego tak jak mówiłam zabrały babcie a mała poszła do bliźniaczek. A my ? staliśmy si tuliliśmy się do siebie. Poczułam jak Jus odsuwa sie lekko ode mnie i poczułam jego miękkie usta na swoich. Całowaliśmy się najpierw po woli, ale z każdą chwilą pocałunek stawał się bardziej agresywny. Wyrażał całą tęsknotę, którą czuliśmy. Justin podniósł mnie do góry a ja objęłam go nogami w pasie. Moje ręce mierzyły mu włosy, a on soje trzymał na moim tyłku.
-Dokończymy wieczorem- wyszeptałam. On tylko przytaknął i poszedł ze mną na rękach do salonu, gdzie byli teraz wszyscy. Podeszłam do mamy i wzięłam do niej Mikiego. Jak on urósł- pomyślałam. Mała też urosła, obydwoje się przez ten czas zmienili i są jeszcze bardziej podobni do Justina.
-Mami pujdemy do palku plose- zrobiła te swoje słynne oczka.
-A ty kochanie nie jesteś zmęczona?- zapytałam.
-Ne no plose.
-No dobrze.
-Taaac !- Poszłam ich uszykować a Justin brał prysznic. Spakowałam koc i kilka słodyczy.
-Tak, wsadź małego do wózka i idziemy.
-A śaba?- a no tak jest jeszcze przecież Saba.
-Ona zostanie ty razem w domku- powiedział Justin.


***


Justin pchał wózek i co jakiś czas dawaliśmy sobie krótkie całusy. Mała szła z przodu i podśpiewywała sobie pod nosem.

Usiedliśmy gdzieś koło placu zabaw żeby mieć na Nicol oko. Justin z małym wygłupiali się a ja nie mogłam napatrzeć się na ten widok. Postanowiłam zrobić im zdjęcie.
-Uśmiech- powiedziałam i zrobiłam im fotkę.
-Śliczna- wyszeptałam.
-Racja- powiedział Justin kiedy zobaczył zdjęcie.


Mały zaczął ziewać więc postanowiliśmy iść już do domu. Zjedliśmy kolacje i położyliśmy maluchy spać. Sama poszłam się umyć a po mnie Just.
-Mieliśmy coś dokończyć- wyszeptał mi do ucha siadając na mnie okrakiem i muskając moją czyje. Co mi sie bardzo podobało.
-Myhymm- nic innego nie mogłam wypowiedzieć...Cdn
____

No to mamy 31 ; 33

Dziękuje wszystkim za miłe komentarze i ten rozdział dedykuje wszystkim czytelnikom tego opowiadania Kocham was ; *** ! .
Miło jest wejść na bloga i zobaczyć że mam się 10 komentarzy, które mówią o tym co wam się podobało i co byście chcieli tu zobaczyć ; d.
Jeśli ktoś ma jakiś pomysł do tego opowiadania to niech napiszę w komentarzu, bo ja chce żeby to było też wasze opowiadanie.
Tu moje gg 42058451 jeśli ktoś chce byc informowany o kolejnych rozdziałach niech pisze ; p.

Do następnego kochani <3 ! .



CZYTASZ-KOMENTUJ ! .
  • awatar Gość: KOCHAM !!!!!!!!!!!!! Czekam na nn <3 <3 <3
  • awatar Gość: Zajebistyyy . ! Nareszcie wrócili do domciuu . Czekam na następne twoje pomysły :D . ĘD czekam na nn ; **
  • awatar Gość: Bardzo mi się podoba rozdział :) Pozdrawiam : *
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
**Oczami Jess**


Wszystko już załatwione. A mam na myśli detektywa, może on mi pomoże odszukać moje skarby. Po policja nic nie robi !
-Mamo możecie jechać do domu nie musice wszyscy tu tej ze mną być- próbuje ja po raz setny przekonać, że sama dm sobie radę. Ale i mama i on wszyscy nie chcą o tym słuchać.
-Kochanie mówiłam ci że nie ma takiej nawet opcji żebyś została tu taj sama- westchnęłam i poszłam do salonu gdzie znajdowała się rodzinka Beadlersów. Usiadłam koło taty i się w niego wtuliłam on objął mnie swoim ramieniem i pozwolił się przytulić do niego.
-Mówiłeś, że oni się znajdą- powiedziałam po cichu. Zobaczyłam, że Marine posyła mi współczujące spojrzenie.
-Kochanie bo się znajda zobaczysz.
-Powoli zaczynam w to wątpić- powiedziałam tak, że tylko on to mógł usłyszeć.
-Nawet tak nie mów- widać było że tym co powiedziałam to go trochę zdenerwowałam.
-Ale ja tak dłużej nie wytrzymam- prawie już płakałam.
-Wynajęłaś detektywa na pewno znajdzie ich szybciej niż policja zobaczysz- przytulił mnie do siebie mocniej. Patrzyłam jak bliźniaczki się bawią razem i w moich oczach znowu dzisiaj pojawiły się łzy. Tak bardzo chciałam teraz żebyśmy to my: ja, Justin i maluchy, siedzieli teraz na kanapie. Ale los sprawił najwidoczniej inaczej nie tak jak chcieliśmy.



**Oczami Justina**



Kolejny ranek i corac większe uczucie tęsknoty. Niestety obudziłem się w sypialni Caitlin i wiedziałem co znowu się stało. Już po woli nie wytrzymywałem tego psychicznie chciało mi sie po prostu płakać. Już nie raz próbowałem z tond uciec. Ale skończyłem na tym jak ta idiotka (czyt. Caitlin) zagroziła mi, że jak jeszcze raz to zrobię to nie zobaczę już dzieci. Ale postanowiłem wykorzystać sytuację. Spojrzałem na śpiącą Caitlin i po woli próbowałem wydostać się z jej objęć. Kiedy już byłem "wolny" poszedłem do pokoju swojego ubrałem się szybo i udałem sie do maluchów. Nicol na szczęście nie pała i nie zadawała zbędnych pytań, ich tez szybko ubrałem wziąłem małego na ręce a mała za rączkę. Na korytarzu w komodzie gdzie chowała kluczyki do samochodu. Wyjąłem je szybko z szuflady i poszliśmy do garażu. Stały tam cztery samochody. Mała wskazała na czarne BMW. Spojrzałem na kluczyki i to nie były od tego samochodu. Ale zobaczyłem że na ścianie jest wieszak z kluczykami, a musiałam mieć do niego jak wejść bo tam były foteliki gdzie mógł bym umieścić dzieci. Podszedłem szybko tam i szukałem kluczyków do auta.
-Są- szepnąłem. Otworzyłam szybo samochód włożyłem dzieci do fotelików, zapiąłem je. Sam szybko usiadłem na miejscu pasażera odpaliłem auto, i cieszyłem sie że nie zamknęła wczoraj bramy.
-No to jedziemy do domu dzieci- powiedziałem i spojrzałem się w lusterko. Mała wydała z siebie okrzyk radości.


**Oczami Jess**



Leżałam na łóżku w sypialni. I usłyszałam jakieś krzyki na dole. Pewnie małe coś znowu zrobiły- pomyślałam. Usłyszałam jak ktoś wchodzi do góry i otwiera drzwi od sypialni...

____

No to jest 30 ;p

Mam do was prośbę jeśli komuś się nudzi tak jak na przykład temu czytelnikowi "po porostu żal on już dawno powinien ucieknąć postawić sie dla niej a nie niewiem czemu tak napisalas.... czekam na nn ... zobacze co w następnym...juz powoli zaczynam przestawac lubic tego bloga,,, zaskocz mnie w następnym czymś dobrym" to niech mi to powie bo ja nie chce żeby ktoś na przymus pisał komentarz typu- ' fajnie kiedy nn itd.' jak wcale go nie przeczytał mojego bloga ; /


No ale chce wam jeszcze podziękować za 10 komentarzy. Bo pobiliście swój rekord można tak powiedzieć. Jak wchodziłam na stronkę to były do 7-8 kom. A dzisiaj weszłam i było ich 10 i mile się zdziwiłam i dziękuje wam za te komentarze i za 2 264 wejścia na tego bloga KOCHAM WAS ! ; ***

Do następnego ; 33 .


CZYTASZ-KOMENTUJ !
  • awatar Gość: Ciekawa jestem reakcji Jess kiedy ich zobaczy :) Czekam na nn :)
  • awatar Natally: Szczerze mówiąc, gdy przeczytałam pierwszy rozdział tego opowiadania to pomyślałam "Kolejne opowiadanie o miłości i JB. Wszystko będzie pięknie, co chwilę jakieś kłótnie po których główni bohaterowie będą do siebie wracać." A tu takie zaskoczenie! Nie czytałam jeszcze takiego opowiadania. Obyś miała głowę pełną oryginalnych pomysłów! :)
  • awatar Gość: otwiera drzwi do sypialni.. iiiii? Boże czy ty musisz nas tak nie lubić ;( Kończyć w takim momencie to grzech ! dodawaj szybko 31 ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
**2 tygodnie potem**

Policja szuka, szuka i szuka.. A tak na prawdę nic nie robią. A ja chce mieć przy sobie kochanego chłopka i dzieci czy to tak dużo? Prawie nic nie jem, a na widok Chrisa i Kally z dziećmi chce mi się płakać. Nie mogę już tak dalej żyć JA CHCE MIEĆ ICH PRZY SOBIE !
-Kochanie zjedź coś proszę- kolejny raz tata próbował mnie namówić na zjedzenia czegoś ciepłego.
-Ja nie chce- wyszeptałam- ja che mieć ich przy sobie- płakałam.
-Przecież policja ich szuka. Znajdą ich zobaczysz.
-Taa policja- westchnęłam- jak tak dalej będą ich szukać to nigdy ich nie znajdą !
-Przestań tak mówić- przytulił mnie- obiecuje ci że się znajda zobaczysz.


Jest już połowa Października a o nich ani śladu i słuchu. Jak by szukać igły w stogu siana, nie ma ich a ja już nie wytrzymuje z bólu i tęsknoty. Nie wiem gdzie są jak się mają nie wiem nic ! Mike miał by dzisiaj 3 miesiące tak za nim tęsknie. Jak by nie zdjęcia bym już wogóle zapomniała jak wyglądają. Pewnie urośli i wyglądają trochę inaczej. Ale jedna rzecz mnie pociesza, że Justin prawdo podobnie jest z nimi i nie czyją się samotni.



Listopad




Grudzień 22





Za dwa dni gwiazdka. To była by pierwsze święta z Mike. Policja? Wydaje mi się że zakończyli poszukiwania, których tak na prawdę nie zaczęli. Siedziałam teraz na parapecie z kubkiem gorącej czekolady i patrzyłam się na płatki śniegu przylegające do szyby okna. W pokoju dzieci jestem kilka razy dziennie. W nocy nie śpię tylko płacze a to wszystko z tęsknoty za nimi. I tak szczerze to nie czuje tej magi świąt. Pattie i moja mama gotują i sprzątają. Tata z Chrisem wieszają ozdoby świąteczne. A Emily i Alice ozdabiają choinkę. To nie będą te same święta bo nie będzie ich.




**Oczami Justina**




Te pięć miesięcy były okropne. Dlaczego ? Po pierwsze bez Mojej ukochanej, a po drugie Caitlin zmuszała mnie do sexu. Przywiązywała mnie do łóżka i podawała mi coś, że po tym zasypiałem a jak się budziłem było już 'po'. Mike z Nicol rosną strasznie szybko. Szkoda tylko że Jessica tego nie widzi. Tęsknimy za nią, mały chodź jest mały odczuwa brak PRAWDZIWEJ matki. Czemu zaznaczyłem prawdziwej? Ponieważ Caitlin próbuje wmówić dzieciom, że to ona jest ich matką. a ja cały czas próbuje się z kontaktować z Jess ale mi się to nie udaje. Za dwa dni święta, to będą smutne święta.
-Ja ce do mami- Nicol płakała.
-Kochanie wiem, postaram się jak najszybciej z kimś skontaktować zobaczysz będzie dobrze- pocałowałem ją w policzek, a do pokoju gdzie byliśmy przy raczkował Mike.
-Mice oć do mne- mała zeskoczyła mi z kolan i podeszła do małego. A no tak zapomniałem wspomnieć, że Mike umie siadać i raczkować.
-Popilnujesz go na chwileczkę?- spytałem się małej.
-Ocywiśce- pokazała mi swoje ząbki.

Zszedłem na dół do kuchni żeby zrobić jakąś przekąskę dla dzieci. W progu złapała mnie Caitlin i pocałowała. Odepchnąłem ją.
-Misiu co jest?
-Nie nazywaj mnie tak! I zapamiętaj nigdy nie będziemy razem- zrobiłem to co miałem tu zrobić i poszedłem do dzieci.
-Chodźcie zjecie coś- mała wzięła się za jedzenie a ja karmiłem małego. Po małej przekąsce położyłem dzieci spać w 'moim' łóżku i sam położyłem się koło nich i zasnąłem.




**24 Grudnia*



Przygotowywałam się do kolacji. Nie chciałam na nią iść ale mama mnie namówiła. Ubrałam taką sukienkę
I takie buty czarne na obcasie.



Jak już wszyscy podzieliliśmy się opłatkiem i po modlitwie zasiedliśmy do stoły. Żeby nie robić przykrości mamie i Pattie zjadłam trochę, bo widziałam jak się napracowały i nie chciałam im robić przykrości.

z bólem serca patrzyłam na rodzinne młodych Beadlersów. W końcu nie wytrzymałam i poszłam do sypialni mojej i Justina. Zastanawiałam sie co teraz robią




**Oczami Justina w tym samym czasie**



Nasze osobne święta - pomyślałem. Kolacja już czekała. Jakimś dziwnym trafem Caitlin dzisiaj gdzieś wyszła, ale mało mnie to obchodziło. I tak za dużo krzywdy w życiu nam wyrządziła. Ubrałem się tak
A moich szkrabów ubrałem tak

MIKE :





NICOL:





Powiedziałem małej że w tym roku nie będzie prezentów bo nie miałem jak kupić ona to zrozumiała. Czasmi dziwiłem się że prawie dwu letnia dziewczynka wie i rozumie tak dużo. Pomogłem Nicol usiąść na krześle, a małego posadziłem sobie na kolanach.


Po skromniej kolacji pośpiewaliśmy kolędy i mały zaczął marudzić co znaczyło że jest śpiący.
-No maluchy idziemy spać- Nicol wydała z siebie dziek nie zadowolenia ale posłuchała mnie i poszła na górę- no chłopie my też idziemy spać- mały ziewnął.



**Oczami Jess**



Jak tak leżałam i myślałam to postanowiłam jedno, że jak się jutro obudzę to jadę do jakiegoś biura detektywistycznego... CDN

____

No i jest 29 ; 33 .

Trochę nam sie świątecznie zrobiło haha. No ale nic nie ma to jak święta w sierpniu ; d .
Mam do was prośbę jeśli jakaś z czytelniczek zna lub prowadzi bloga proszę podajcie mi linki chętnie sb poczytam jak nie bd miałaa co robić ^ ^ .

No to do następnego ; *** !

KOCHAM <3 ! .


Czytasz-Komentuj
  • awatar Natally: Nie było mnie kilka dni i znowu tyle się podziało! Ale to jest SUUPER!
  • awatar Gość: możesz mnie informować o nn na blogu <CanadianSwagBieber> lub na tt @lolitkaBieber ? dzięki. Czemu nie ma rozdziału 28 ?!
  • awatar Gość: Rozdział bardzo fajny :) Pozdrawiam : *
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 

Wysiadła z samochodu i podeszła do mnie.
-Gdzie są dzieci !
-Oj Justin, Justin chyba nie myślałeś, że ja to mówiłam na prawdę- zaśmiała się- dobra teraz tak na poważne, chłopaki brać go- teraz wyrwałem się z uścisku tych gości. Każdy ruch jaki chciałem wykonać bolał- do samochodu weźcie go- wyrywałem się cały czas ale to nic nie pomagało. Poczułem jak by coś mnie ukuło w prawej ręce i potem zacząłem robić się senny.




**Oczami Jessica**



Obudziłam się o koło dziewiątej, koło mnie nie było Justina. Pewnie jest na dole- pomyślałam. Ubrałam szlafrok i zeszłam na dół. W kuchni krzątała się moja mama.
-Hei mamuś nie widziałaś dzisiaj Justina?- pocałowałam ja w policzek.
-Cześć córcia. Nie myśleliśmy z Pattie że śpi jeszcze z tobą.
-No własnie jak się obudziłam nie było go obok mnie- powiedziałam- zadzwonię do niego może powie mi gdzie jest- wzięłam telefon i wybrałam w kontaktach numer Jusa. Kiedy usłyszałam, że jest sygnał ale z naszej sypialni było słychać jego dzwonek telefonu.
-Nie wziął ze sobą telefonu- powiedziała mama. Coś mi tu taj w tym nie pasowało i to bardzo- zjesz coś ?
-Nie jestem głodna dziękuje- uśmiechnęłam się do niej smutno i poszłam z powrotem do sypialni. Położyłam się i zasnęłam z myślą, że jak się obudzę Justin będzie przy mnie.



**Oczami Justina**



Obudziłam się w jakimś dziwnym pomieszczeniu na łóżku. Wstałem i podszedłem do drzwi były otwarte, wyszedłem z tego pokoju i zmierzałem w stronę wyjścia. Ale te drzwi były na kod więc z tond nie wyjdę. Rozglądałem się i dostrzegłem że w salonie na kanapie siedzi Caitlin z moim SYNEM na rękach. Podszedłem tam szybko i do od niej wziąłem. Tak się za nim stęskniłem, Przytuliłem go do siebie tylko zostało jeszcze jedno pytanie gdzie jest Nicol?
-Gdzie jest mała?- spytałem się jej.
-Z tego co wiem to nasza kruszynka zasnęła godzinne temu.
-Nie no ja się chyba przesłyszałem jaka NASZA ona jest moja i Jess. I na pewno nie NASZA!- jak ona wogóle tek może mówić- gdzie mogę go położyć i gdzie jest Nicol?
-Jego pokój to drugie drzwi na prawo a Małej naprzeciwko- poszedłem szukać jego "pokoju". Kiedy go znalazłem położyłem go w łóżeczku bo był śpiący, posiedziałem z nim chwile. A kiedy zasnął po cichu wyszedłem z pokoju i otworzyłem drzwi na przeciwko gdzie teraz powinien znajdować się mój aniołek. Leżała sobie na łóżku i sapała nie była niczego świadoma. Usiadłem na skraju łóżka i patrzyłem na nią.



**Po 10 minutach**



Mała się zaczęła przebudzać. Otworzyła oczka i jak mnie zobaczyła to nie wiedziała czy ma płakać czy mnie przytulić. Tą druga rzecz od razu uczyniłem. Przytuliłem jej drobne ciałko do siebie a mój aniołek zaczął płakać.
-Ciii tatuś jest tu z wami- kołysałam ja w swoich ramionach.
-Tati eś teśmy uź w omu ?-płakała.
-Nie kochanie jeszcze nie- pocałowałem ja w czółko- ale obiecuje ci, że nie długo będziemy w domu z mamą dobrze?- pokiwała główką na tak i przytuliła się do mnie mocniej.
-Jestem godna- powiedziała.
-To chodź pójdziemy jeszcze po Mike i zejdziemy na dół coś zjeść.
-Kto pelwsy- zaśmiała się.
-Kto pierwszy-wyszeptałem i poszedłem w jej kierunku. Mike już nie spał tylko patrzył na to wszystko z zaciekawieniem w oczach. Wziąłem go na ręce i poszliśmy na dół żeby coś zjeść.


Teraz usypiałem małego, a Nicole od mojego pobytu tutaj nie odstępuje mnie na krok.
-Tati a źlobimy śobie źdeca tac jac w omu ?- zapytała. Wiedziałem, że brakuje jej Jess i wszystkiego. Też chce chodź na chwile poczuć się jak w domu więc to nie był taki zły pomysł z tymi zdjęciami.
-No pewnie- teraz trzeba było znaleść jakiś aparat- poczekaj chwile.
-Ide ź tobom- mówiłem nie odstępuje mnie chodź na chwile.
-Za chwile wrócę obiecuje a ty przypilnuj małego- chciałem znaleść Caitlin żeby dała nam jakiś aparat. No i go dostałem bez żadnego "dziękuję" poszedłem do małej.
-Cio tak dugo?- spojrzała na mnie, mi zachciło się śmiać.
-No to idziemy pozować?
-Tack, ale ne tu tai-nie wiedziałem o co chodzi- nio mói blaćsel spi.
-A no tak to chodź idziemy do ciebie do pokoju-poszliśmy ale przed naszą "sesją" zjedliśmy jeszcze trochę czekolady. Pierwsze zdjęcie było takie jak było widać moje usta i kawałek twarzy całej w czekoladzie i rączka małej
Kolejne było Nicol jak przytulała się do jej misia, a raczej pieska
Chciałem zrobić jej jeszcze jedno ale ona zabrała mi aparat.
-Telaź ja tobe- przytaknąłem głową- źlub tacą minke- pokazała jak mam zrobić.
-Taką?- zrobiłem minkę, a ona zrobiła mi zdjęcie- pokaż- zdjęcie wyszło takie
Zrobiliśmy jeszcze parę zdjęć. Aż Nicol powiedziała że jest śpiąca. Ułożyłem ją na łóżku dałem jej misia i usiadłem koło niej i zdobiłem jeszcze jedno zdjęcie
-Mało byc konec źdec- oburzyła się mała.
-To było ostatnie a teraz śpij- przykryłem ja kołderką pocałowałem w policzek i czekałem aż zaśnie.




**Oczami Jess**



Każdy już się domyślił że Justin zniknął tak samo jak dzieci. Nikt nie wiedział gdzie oni są. Teraz siedziałam w objęciach taty i płakałam, który to już raz dzisiaj.
-Tato dlaczego każda mi bliska osoba odchodzi ode mnie. Jestem przeklęta czy co?- płakałam w jego koszule. tak bardzo chciałam mieć dzieci przy sobie.
-Nawet tak nie mów kochanie- przytulił mnie do siebie i zobaczyłam tylko mamę wchodząca do salonu, bo zmrużył mnie sen... CDN
_____
No to mamy druga część 27 rozdziału ^ ^.
Nudziło mi się więc pomyślałam" a co mi tam idę pisać rozdział" no i tak powstały dzisiejsze wypociny ; D
Ten rozdział che dedykować mojej kochanej Madzi ; * Bo jak by nie ona pewnie bym zawiesiła bloga ale ona mi pomaga troszeczkę w znalezieniu pomysłów. więc ten rozdział jest cały dedykowany tobie kochana < 3 !!

Więc do następnego ; ** ! i Dziękuje za 2039 wejść na tego bloga jak na to patrze uśmiech wkrada mi się na usta ; 33.

KOCHAM !!

Czytasz - Komentuj !
  • awatar Gość: Ciekawee :D Czekam na NN :)
  • awatar Gość: Fajnnny! :) Pozdrawiam : )
  • awatar Gość: OMG!!! KOCHAM CZEKAM NA NN <3 <3 <3 <3 <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
**3 dni potem oczami Justina**

Minęły już trzy dni od porwania dzieci telefon milczy i policjanci nie maja żadnych nowych wieści na ten temat. Jess zamknęła się w sypialni i z tam tond nie wychodzi. Nie je nie pije, każdy się o nią martwi, są tu wszyscy Tom i Marine, Chris z rodzina swoją, moja mama i mama Jess. Sam nie wiem co już mam robić. Ale chociaż wiemy, znaczy się domyśliliśmy się że to Caitlin. Nie wiem jak on może być tak podła żeby obierać nam dzieci i zniknąć z nimi bez śladu.
Położyłem się koło Jess i przytuliłem do siebie.
-Justin a jak policja ich nie znajdzie już?-cały czas szlochała mi w koszule.
-Kochanie nawet tak nie myśli będzie wszystko dobrze obiecuję ci- pocałowałem w czoło i przytuliłem do siebie mocniej. Po kilku minutach Jessica spała. Po cichu wyszedłem i zeszedłem na dól do salony gdzie byli wszyscy.



Było już tak po południu A Jessica jeszcze spała nie chciałem jej budzić. Usłyszałem, że dzwoni mój telefon. Nie patrząc na wyświetlacz nacisnąłem czerwoną słuchawkę.


**Rozmowa tel.**


-No hej.
-Gdzie masz dzieci ?!- oczywiście dzwoniła Caitlin.
-Jak chcesz to możesz sobie je odebrać. Ale..
-Mów a nie!- moja cierpliwość.
-Ale musisz być SAM!
-Dobrze, chce odzyskać moje dzieci tylko powiedz gdzie mam być i kiedy!
-W parku o pierwszej w nocy się widzimy.



**koniec rozmowy tel.*


To teraz zostało mi czekać do ustalonej godziny. Nie będę nikomu mówił bo zaraz Chris albo Tom będą chcieli ze mną jechać. A to może być ryzykowne. Bo jeśli zobaczy że z kimś przyjechałem to może zniknąć już na zawsze. A na to nie mogę pozwolić nigdy.

Poszedłem zobaczyć czy moja kruszynka się obudziła. Była obrócona tyłem do drzwi, podszedłem do jej twarzy przykucnąłem i pogłaskałem ja po twarzy.
-Oj przepraszam obudziłem cię- wyszeptałem.
-Nic nie szkodzi, a teraz chodź mnie przytul- powiedziała to jak Nicole, a mi stanęły łzy w oczach- każdemu ich brakuje, a najbardziej chyba nam- wyszeptała.
-I to bardzo- przytuliłem ja do siebie. Jak to by był ostatni raz...

SZKODA TYLKO ŻE TO BYŁ OSTATNI RAZ. PRZED ICH ROZŁĄKĄ *


**Wieczór*


Jess już dawno spała. Ale ja nie mogłem czekałem na ta cholerną godzinne. Kiedy była już północ ubrałem się i po cichu zszedłem do garażu. Wsiadłem włożyłem kluczyki do stacyjki i odjechałem z posesji. To teraz kierunek park.

Chodziłem w tą i spowrotem dochodziła już pierwsza a tu nikogo nie ma.
-Gdzie ona jest?- nie mogłem się doczekać kiedy ich do siebie. Zobaczyłem podjeżdżający samochód...CDN
___

No to mamy 27 ; D
Wiem nudny ; 33 Jutro postaram się dodać II cz.
Dziękuje za komentarze ; ** !
Do następnego < 3 !
  • awatar Gość: Super! Dzisiaj przeczytałam wszystkie rozdziały i nie żałuję. Informuj mnie proszę na GG: 41282717 . Zapraszam też do mnie: trust-me-baby.blogspot.com i loveles-biebers-never-say-never.onet.pl .
  • awatar Gość: krótki:( ale czekam na nn!!!!
  • awatar Gość: Fajny rozdział :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Przepraszam tak wiem pewnie zawiodłam was i to bardzo ale nie dodam dzisiaj rozdziału.
Tal wiem niektórym mówiłam że dodam popołudniu, ale nie dotrzymałam słowa i jest mi strasznie głupio ;c
Obiecuje i jesteście świadkami że mówię wszem i wobedz że dodam JUTRO rozdział!

I przepraszam ; c !


P.S. Dla "gość"
Nie wiem kim jesteś może się przedstawisz bo nie jestem pewna czy mam cb na gg i dziękuje jeśli to przeczytałaś ; 33
 

 
**Oczami Caitlin** (kiedy Justin i Jess odjechali)


Niech sobie myślą co chcą ale ja jeszcze nie skończy łam.
-Szefowo dlaczego ich oddaliśmy mu? Przecież był inny plan- Dylan nie bardzo wiedział o co mi teraz chodzi.
-Ale mam nowy plan i jego będę się cały czas trzymać.
Nie powiedział już nic tylko otworzył mi drzwi od strony pasażera wsiadłam mi ruszyliśmy.





**Oczami Jess**


Dzieci nakarmiliśmy, umyliśmy, przebraliśmy i położyliśmy spać. Sama byłam bardzo zmęczona, i chętnie bym sie położyła i spała jak długo się da.
-Kochanie idź się umyć- wzięłam swoją piżamę, która składała się z bluzki Justina i moich bokserek. Umyłam się szybko, przebrałam w piżamę i leżałam w miękkim łóżku. Słyszałam tylko jak Justin wchodzi na łazienki, a potem dźwięk lejącej się wody a potem chyba zasnęłam.




**Ranek**



Nie wiem jakim cudem ale obudziłam sie szybciej od Justina. Wstałam ubrałam się tak ---->http://www.reserved.com/pl/collection/woman/lookbook/366 ( zamiast stroju miałam normalną bieliznę)
i poszłam zobaczyć czy dzieci jeszcze śpią. Najpierw weszłam do Mikego spał słodko, teraz poszłam do pokoju Nicol. Ona tez już nie spała, tylko siedziała u siebie na dywaniku i bawiła się zabawkami. Kiedy mnie zobaczyła wyciągnęła w moją stronę rączki.
-Jeśtem godna- wyszeptała- słysiś bźusek mi bulcy- zaśmiałam się.
-Tak słysze trzeba coś z tym zrobić- wzięłam ja na rączki i poszliśmy do kuchni zrobi coś do jedzenia dla tego małego głodomorka. Kiedy robiliśmy wspólnie kanapki z aniołkiem, usłyszałam płacz Mike. Chciałam już tam iść ale pacz ucichł więc pewnie Justin tam już jest. i nie myliłam się bo za chwile oby dwaj moi panowie pojawili się w kuchni.
-Jess on jest głodny- kołysał małego żeby nie zaczął znowu płakać i przy trzymał mu smoczek bo go wypluwał. A tak tylko dało sie go uspokoić na chwilę.
-Dokończycie? A ja pójdę dać mu jeść- wzięłam od Justina małego, a on nie zdążył jeszcze nic powiedzieć bo Nicole założyła mu fartuszek.
-Nio tati pokaź cio umeś- zaśmiała się.
-O ty!- to usłyszałam jak wchodziłam schodami do góry a potem głośny śmiech małej. Kiedy byłam już w sypialni usiadłam na łóżku wygodnie ułożyłam sobie małego i przyłożyłam go sobie do piersi. bardzo łapaczywie ssał mleko, nie powiem że nie bolało bo bolało i to nie tak trochę. No ale mały sie n a jadł i to jest najważniejsze, kiedy już skończył jeść czekałam aż mu się odbije. Przebrałam go w czyste ciuszki i zeszłam na dół a tam Justin robił za fotografa. Ten widok mnie nie dziwi bo od momentu kiedy zaszłam drugi raz w ciążę robił strasznie dużo zdjęć.
-Chodź do tatusia- i już nie miałam małego na rączkach tylko Justin. Ale za to ktoś inny chciał zająć jego miejsce.
-Apa- wzięłam ja i poszliśmy do kuchni żeby mogła zjeść śniadanie. Mała zjadła jeszcze dwie kanapki a z tego co wiem jak jadła Jusem zjadła trzy. Czy nie mówiłam że to głodomrek ? Chyba tak .
-Jess zobacz!- och czyżby to nowe zdjęcie które zawiśnie na ścianie w jego biurze, taak.
-O co chodzi?
-Zobacz jakie zdjęcie powieszę..
-sobie na ścianie w biurze. Gdzie ja to słyszałam?- przerwałam mu.
-Oj nie ważne już tylko patrz na zdjęcie- Było na prawdę świetne. A przedstawiało Śpiącą Sabę i małego. On leżał jej na grzbiecie. A wyglądało to tak
-Świetne.
-tak wiem bo ja robiłem- powiedział dumnie.




**wieczór**



Kładliśmy dzieci już spać, bo był juz bardzo późna pora. Chciałam zobaczyć jak idzie Justinowi usypianie małej. Jak weszłam do pokoju to zachciało mi się śmieć i to bardzo. Widok był słodki. Justin spał oparty o łózko małej głowę miał na wysokości jej brzuszka a ona głaskała go po włosach. Chodź sama miała już małe oczka. Pogłaskałam ją po główce i kazałam spać. Ona odwróciła się pleckami i było słychać po jej oddechu że już śpi. To teraz został tylko Justin.
-Kochanie chodź- mówiłam cicho.
-Coo co a już ide- podniósł się i poszedł ze mną do sypialni. kazałam mu się iść pierwsza myć, bo on ledwo stał na nogach. Umył się szybko więc miałam teraz łazienkę dla siebie.


Jak wyszłam już Justin słodko spał. Położyłam się obok niego i przytuliłam chwile po tym sama spałam.



**w nocy**


Obudził mnie odgłos zamykających się drzwi a potem usłyszałam że ktoś odjeżdża. Zaczęłam budzić Jusa.
-Justin- nic - Justin! - powiedziałam głośniej. Zerwał się z łózka od razu.
-O co chodzi?
-Ktoś był u nas w domu- mówiłam przerażona.
-DZIECI!!- krzyknęliśmy razem i wybiegliśmy z sypialni. Wbiegłam do pokoju małej ale jej nie było. Wyszłam szybko na korytarz. Z pokoju Mike wychodził właśnie Justin.
-Nie ma go/jej- znowu powiedzieliśmy razem.
-Gdzie są moje dzieci- zaczęłam płakać....CDN

___
No to mamy 26 ^ ^
Jakos nie specjalnie jestem zadowolona z rozdziału. może wam sie spodoba bo mi jakoś nie. Nie wiem sama czemu tak jest no ale trudno.

I już połowa wakacji za nami. I przyznam się szczerze że ten miesiąc nie był specjalnie ciekawy. Może Sierpień bd lepszy zobaczymy.

A i jeszcze na koniec chciałam was przeprosić że nie dodawałam prze 3 dni rozdziału przepraszam ;*

No to by było na tyle tu moje gg 42058451, a jeśli ktoś chce rozdział z dedykacja pisać w komentarzach.

No to do następnego kochani mam nadzieje że dodam go szybciej niż ten ; D

K O C H A M ! < 3
  • awatar Natally: Ale się podziało!
  • awatar Gość: OOMG.! Ja to przeżywam.! dziewczyno czekam na NN bo zwariuję.! <3
  • awatar Gość: wow nie spodziewałam się tego czekam na nn poinformuj mnie..na gg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
**Dalej oczami Jess**

Było chyba koło południa przynosili nam wszystkie posiłki. Nicol nie chciała nic jeść cały czas prawie siedziała przytulona do Saby. Mały przez ten czas był o dziwo spokojny, może wyczuwał że jest taka sytuacja. Bo tylko jadł albo spał. W domu jak byliśmy to się budził chociaż na 30 min a teraz nie. Znowu było słychać kluczyk w drzwiach, mała mocniej się przytuliła do Saby. ja nawet z tamtą stronę nie spojrzałam.
-No to tyle na dzisiaj z naszych odwiedzin- to nie był ten głos co zwykle czyli męski. To był głos CAITLIN ! - no co taka zskoczona jesteś?- zapytała mnie kpiącym głosem.
-Jak mogłaś!
-Oj no wiesz to nie było aż takie trudne- zrobiła dziwna minę- najpierw udawanie związku z Davidem potem szpiegowanie ciebie i Justina. Ale jak sie dowiedziałam że bd miał jeszcze jedno dziecko z tobą to..- tupnęła nogą i wyszła trzaskając drzwiami tak głośno że aż Mike otworzył oczka i je zamknął.
-Ci tio nie biła cioca Caiti?- mała nie wiedział jak ma sie teraz zachować. Też byłam w szoku, wiedziałam że ona jest wredna i mściwa ale żeby aż tak? Po prostu szok totalny.




**Oczami Justina**



Chodziłem w kółko po salonie nie wiedziałem co teraz robić. Czekałem na ten cholerny telefon, ale on jak na złość milczał.
-Synku usiądź proszę- mama mi tak mówiła od jakiejś godziny.
-Ja zaraz zwariuję !
-Justin takim chodzeniem w kółko niczym nie pomożesz. Usiądź wreszcie !- usiadłem dla świętego spokoju. Ale zaraz zerwałem się szybko bo zadzwonił telefon.


**Rozmowa tel.**


-No hej stęskniłeś się za nami?
-Oddajcie mi ich!- krzyczałem jak najgłośniej- proszę oddajcie- wyszeptałem i zsunąłem się po ścianie. Nie miałem już na to wszystko siły- proszę.
-Kasa jest?
-Tak. Tylko powiedz gdzie i kiedy będę z pieniędzmi ale oddajcie mi ich moich szkrabów- każde wspomnienie słowo o nich bolało. Tak bardzo tęskniłem za nimi. Nie tak wyobrażałem sobie powrót do domu.
-Dobra to o 23 koło starego mostu.



**Koniec rozmowy**


Zostało mi czekać do 23 czyli jakieś 4 godziny. Ja chciałem ich ujrzeć już a nie o jakiejś 23.
-I co dowiedziałeś się czegoś?- mama stanęła na przeciwko mnie.
-Będę ich widział o 23 i może przyjadą ze mną do domu- mówiłem wszystko bardzo cicho łzy cisnęły mi do oczu.
-Chodziło im o pieniądze?
-Tak mamo- cały czas szeptałem.
-Jacy ludzie są podli! żeby odbierać komuś szczęście i miłość bo oni kasę chcą- mamie też już nerwy wysiadały jak widać.




**4 godziny później**




Jechałem teraz w umówione miejsce, kiedy tam dojeżdżałem stał już tam samochód. Podjechałem wyłączyłem silnik, wysiadłem z auta wziąłem jeszcze torbę z pieniędzmi i oparłem się o maskę samochodu i czekałem aż ktoś z tam tond wyjdzie. Drzwi od strony pasażera się odtworzyły i wysiadła z tam tond kobieta. Miała głowę na dół więc nie wiedziałem kto to.
-Caitlin?- wyszeptałem. Nie wierzyłem własnym oczom kogo widzę- to ty z tym wszystkim stoisz!- myślałem że coś zaraz rozwalę albo ją zabije własnymi rękoma- dobra nie wżne ja chcę odzyskać tylko swoją rodzinę nic więcej!
-Jak sobie chcesz tylko daj kasę!- żuciłem jej torbę a z samochodu wyszła pierwsza Nicol podbiegła do mnie i przytuliła się do mojej nogi za nią leciała Saba a na końcu moja ukochana z Małym na rękach.
-Kocham was- powiedziałem. Kazałem Małej wsiąść do samochodu z Sabą. Jess małego położyła małego w foteliku zapięła go zamknęła drzwi chciała coś powiedzieć ale jej na to nie pozwoliłem bo zamknąłem jej usta pocałunkiem.
-To właśnie chciałem poczuć jak wróciłem z koncertów- powiedziałem. Ona się zaśmiała.
-Jedzmy już. Bo widać że wszyscy jesteśmy zmęczeni tą sprawą...CDN

______
No to i jest 25 ; 33

Nie wiedziałem co tak na prawdę napisać. Zwykle rozdział mam napisany w 40 min a ten pisałam 3 godziny !! Porażka jakaś ; /

Dziękuje wam wszystkim za komentarze i odwiedziny jak patrze że ta liczba z każdą godzina rośnie to mam wielki uśmiech na twarzy ; D Dziękuje wam za to KOCHAM WAS <3 !!!

A ten rozdział jest dedykowany Ttatata raaam !
Roxi i Ewelinie ; * Pewnie się na wet tego nie spodziewały ; >

Do następnego kochani ; *
  • awatar Gość: dedyk dla mnie?! O.o dzięęękuuuuuuuujeee!♥
  • awatar Gość: świetne myszooo :* szybko dodaj kolejny ! czeekaaaaaaaaam!!!!
  • awatar Gość: Rozdział ZAJEBISTY!:D:D Z resztą zawsze jest;p Dziękuje z dedyke;) Czekam na nn<3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
**NASTĘPNY DZIEŃ*

Dzisiaj było strasznie gorąco. Nicol od rana chodziła i marudziła że chce się kąpać w basenie i że mam jej założyć strój kąpielowy. Justina nie pojechał na dwa dni dawać jakieś koncerty. Ja już wcześniej powiedziałam że się do jego kariery nie wtrącam. Bo nie będę mu zabierała tego na co tak ciężko pracował. Teraz właśnie postanowiłam wziąść dzieciaki do parku wodnego. Małego włożyłam do wózka, mała się uparła żeby Saba z nami szła. Tak właśnie nazwała ja Saba. Wczoraj wieczorem kiedy miał już iść spać nagle krzyknęła "siaba oć tiu dio mne śpać" i tak o to owczarek niemiecki dostał nazwę Saba. Wyszliśmy z domu mała miała Sabę na smyczy i trzymała się wózka. Mike słodko spał więc z nim problemu juz nie było.

Szliśmy tak z 10 min aż w końcu dotarliśmy.
-Aaaaa-oczywiście aniołek jak zobaczył park wodny skakał już z radości- mioge iś tiam?- pokazywała rączką na różne wodne atrakcje.
-Oczywiście słońce- ruszyłam w stronę ławki na której miałam widok na Nicol ale też cień żeby małemu słoneczko nie świeciło. Saba biegała razem z Nicol a ona śmiała sie i dokazywała. Właśnie taka Nicol kocham najbardziej taka uśmiechniętą.
-Oj a co mojej kruszynce nie pasuje?- powiedziałam do Mikego bo zaczął sie wiercić. wzięłam na go na ręce i mówiłam do niego. A on po raz drugi pokazał swoje brązowe oczy. Pattie kiedy odwiedziła mnie w szpitalu mówiła że jest strasznie podobny do Justina kiedy był mały. (wiem że tego nie opisywałam przepraszam ; D Od aut.) Nicol właśnie jest bardziej do mnie podobna ale oczy tez ma jego. Te teńczóki w których można odpłynąć nawet na wieczność.

Zrobiło się już trochę ciemno więc zaczęłam wołać Nicol żebyśmy wracały do domu. Jakoś doało mi sie ja przekonac pod pretekstem że Mike się rozchoruje bo z nim tez nie mogę być na dworze tak długo bo jest jeszcze na takie dłuższe spacery za malutki.
-Alie pźijdzemy jeśce?
-Oczywiście- odpowiedziałam jej i zaczęliśmy iść w stronę domu.

Byliśmy już pod domem ale mnie zdziwiło jak wkładałam klucz do drzwi bo okazało się że były otwarte. Może Justin wrócił- pomyślałam. Weszliśmy tam a to co zobaczyłam było dla mnie wielkim szokiem...(wiem tu powinnam skończyć ale nie ; D ) Wszystkie rzeczy były porozwalane. Kuchni talerze dosłownie wszystko potłuczone, a salon tego już salonem nie da się nazwać.
-Mami!- usłyszałam małą i płacz Mikego. Chciałam iść na hol tam gdzie się znajdowali ale nie pozwoliła mi na to jedna osoba, która gwałtownie mnie chwyciła i podsunęła coś pod nos. Chwile potem moje powieki zaczęły się robić takie ciężkie.



**Oczami Justina**


Próbowałem dodzwonić się do Jess ale cały czas odzywała sie automatyczna sekretarka.
-Cholera!- rzuciłem telefon na łóżko. Wyszedłem z mojego obecnego pokoju i ruszyłem w stronę drzwi pokoju Sooctera( nie wiem czy dobrze napisałam ; 33) nie pukałem tylko wszedłem jak do siebie i powiedziałem.
-Lece do domu!- oj przepraszam krzyknąłem.
-Co cooo?! jak to lecisz do domu Justin ostatni koncert jutro i od razu polecimy do Atlanty. Wytrzymasz jeszcze jedną dobę bez Jess- zaśmiał się
-Kur... kuran tu nie o to chodzi rozumiesz- moje nerwy nie wytrzymały i wybuchłem- ona nie odbiera telefonu! Nie wiem co się z nimi dzieje. Dzwonię do niej odkąd się obudziłem( strefy czasowe ) i nic mam złe przeczucia- mówiłem, sorry ja krzyczałem i to dosyć głośno.
-Bieber spokojnie penie mały płacze albo Nicol znowu coś wymyśliła i nie słyszy nie przejmuj się tym. Na pewno jest wszystko dobrze- obyś miał racje powiedziałem sobie w myślach.


**Oczami Jess**


Ocknęłam się na jakimś łóżku obok mnie leżała Nicol a w jakimś łóżeczku leżał Mike. Nie wiedziałam o co chodzi. Rozglądałem się po pomieszczeniu wyglądało dosyć ładnie. W koncie przy ścianie łańcuchami przykuta siedziała Saba i piszczała. Chciałam wstać do niej ale zabolała mnie okropnie głowa. Jednak nie podałam się i podeszłam do niej.
-O co tu chodzi pieski co?- spytałam jej. Ona spojrzała na mnie i jej wzrok jak by mówił że tez n ie wie co się dziej. Pogłaskałam się i poszłam w stronę łóżka i próbowałam zasnąć. Po jakiś 30 minutach udało mi się.



**następny dzień**
**oczami Justina**


Jak już było po koncercie szybko pobiegłem do samochodu i pojechałem na lotnisko tam już czekał na mnie mój prywatny samolot. Szybko tam wbiegłem i usiadłem w fotelu i kazałem im już lecieć do Atlanty.



**6h potem*


Nie mogłem wytrzymać już tej nie pewności więc chciałem przespać cały lot. Teraz byłem w drodze do domu.

Kiedy do niego wszedłem doznałem szoku. Wszystko było porozwalane dosłownie wszystko. Szybko wbiegłem na gore do sypialni a potem go naszej garderoby w rogu gdzie było miejsce na walizki dwóch brakowało dwóch wystraszyłem się w garderobie tez było widać że brakuje rzeczy Jess. Sprawdziłem pokoje dzieci i to samo. Zszedłem na dół do salonu usiadłem na krześle i schowałem twarz w dłoniach. Na stoliku zobaczyłem kartkę a na niej napis

*JEŚLI CHCESZ ODZYSKAĆ JESSICE I DZIECI ZADZWOŃ NA TEN NUMER 786545432( nie jest prawdziwy chyba ; D) NIE WZYWAJ POLICJI BO OBSERWUJEMY CIEBIĘ CAŁY CZAS A PRZEZ TO MOŻE STAĆ SIĘ IM KRZYWDA WIĘCEJ SIĘ DOWIEDZ DZWONIĄC DO NAS*

Bez zastanowienia zadzwoniłem tam.

*Rozmowa tel*

-Hallo?!- po drugiej stronie usłyszałem śmiech i płacz małej Nicol- o boże- wyszeptałem- gdzie oni są oddajcie mi ich!!
-Oj spokojnie Justin. Oddamy ci ich- odetchnąłem- ale coś za coś.
-Co chcecie ?
-Kasę. Jak myślisz ile jest warta twoja rodzina?- zaśmiał się- chyba dużo nie? Resztę dowiesz się potem.
-Tati- usłyszałem krzyk i płacz małej.

*koniec rozmowy tel.*


Nie zdążyłem nic powiedzieć bo się rozłączył. Ja załamany dzwoniłem do mamy. bo nie wiedziałem co robić.


**Oczami jess wtedy kiedy Justin dzwonił**

Usłyszałam jak kros przekręca kluczyk od drzwi. W tym czasie ubierałam dzieci. Bo dali nam nasze ciuchy. Saba zerwała się z miejsca i zaczęła szczekać. Mały na szczęście nie zaczął płakać bo to nie było by nam wcale potrzebne. Do "naszego pokoju" wszedł mężczyzna. Kiedy chciał coś powiedzieć zaczął dzwonić jego telefon. Na począdku rozmowy się śmiał a potem jak powiedział "Justin" już wiedziałam z kim rozmawia. Mała ze strachu płakała, tez chyba sie domyśliła z kim rozmawia bo krzyknęła "TIATA" mi tez zachciało sie płakać ale chciałam być twarda pokazać dziecią że będzie dobrze....CDN
__________

No to mamy rozdział 24 ; 33

Nie bd się rozpisywać bo ten rozdział ma byc da jednej osoby < 3 !!


A mianowicie dla MAGDY i oczywiście obiecane dede dla cb kochana tak jak mówiłam i obiecywałam ; **
Bo dzięki tobie dodaje dzisiaj ten rozdział ; 33
Dziękuje ci jeszcze raz z pomoc bo nie wiem co bym bez cb zrobiła ; >
I pamiętaj tak jak mówiłam spodziewaj się więcej takich pytań ode mnie ; *
Przepraszam z błędy ; D


do następnego kochani ; * !
  • awatar Gość: łoooooooo zajebistee!!!
  • awatar Gość: AAAAAAAAAAAA! Zajebisty!!! Czekam na nn <3 <3 kocham twojego bloga!!!!
  • awatar Gość: Przepraszam że prędzej nie komentowałam, ale nie miałam jak ;) Nadrobiłam wszystko i jestem strasznie ciekawa co będzie dalej. Kto ich porwał? ;>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
**Oczami Jess**

Obudziłam się koło ósmej jakoś nie mogłam spać może dlatego że dzisiaj mieliśmy iść już do domu. Po jakiś 15 minutach obudził się mały. Wzięłam go na ręce i przyglądałam się mu.
-Czysty tatuś- wyszeptałam. Mały zaczął popłakiwać co oznaczało że jest głodny. Jak się już najadł poklepywałam go po pleckach żeby mu się odbiło.
-Mami - do sali wbiegła Nicol.
-Cześć kochanie a gdzie masz tatę ?
-Pośedł pio wypiś ci cioś. Ne wem - wzruszyła ramionkami. No to wyjaśniła mi się sprawa dlaczego są tak wcześnie. Justin wszedł do sali oświadczył radośnie że dostał już wypis i możemy jechać do domu.
-Czemu tak wcześnie ?- nie, nie myślcie że mi się tu podoba. Co to to nie nie ma mowy.
-No bo chce żebyście byli już w domu z nami. Nie cieszysz się?- posmutniał.
-Oczywiście kochanie że się ciesze. tylko troszeczkę się zdziwiłam że jesteście tu już tak wcześnie- odpowiedziałam szybko bo nie chciałam żeby się smucił.
-Tio cio edziemy?- mała patrzyła na nas i pokazywała rączką w stronę drzwi.
-Mama ubierze małego i siebie i jedziemy. Dobrze?
-Oj nio diobźe- odpowiedziała i usiadła mi na łóżko. Ja wstałam i poszłam do łazienki. Potem ubrałam małego a Justin ułożył go w foteliku. Wyszliśmy ze szpitala i pojechaliśmy samochodem do domu.


**w domu**

Mogę powiedzieć wreszcie że jestem w moim kochanym domu. Tu jest najlepiej.
-Mami oś pokaźe ci pokuj malego oś- mała pchała mnie w stronę schodów.
-No już kochanie idę- wchodziłam po schodach. Stanęliśmy pod drzwiami tam gdzie miał być pokój małego.
-Tiataaaa-krzyknęła mała kiedy otworzyła drzwi. Pokoik małego wyglądał tak
-Śliczny- powiedziałam i położyłam małego do łóżeczka, bo cały czas trzymałam go na rękach.
-Ładni ne- powiedziała mała i przytuliła się do mojej nogi.
-Tak.
-Mami moge meć peska. Plose- zrobiła oczka takie jak kot w shreku.
-Porozmawiaj o tym z tatą- nie wiedziała co jej odpowiedzieć.
-Cili sie źgadziaś?- uśmiechnęła się.
-Tego kochanie nie powiedziałam- wtedy ona wyszła na korytarz i krzyknęła.
-Tati mam dio cebe śplawe- krzyczała do niego kiedy on był w salonie a ona u góry na schodach. Zaśmiałam się cicho bo to śmiesznie wyglądało. Ale to jest moja rodzinka i nie zamieniłam jej na żadną inną kicham ich całym sercem. Zeszłam na dół do salonu gdzie odbywała się bardzo ważna rozmowa.
-Nio tio cio tiato ?-mała nie dała się trzymała uparcie przy tym że chce mieć psa.
-Oj no niech ci już będzie i tak wiem że z tobą nie wygram- Justin westchnął. wiedziałam że tak będzie że ulegnie jej. Zostawiłam ich i ruszyłam z powrotem do pokoju małego. Mike nie spał tylko patrzył swoimi oczkami po pokoju. Był bardzo ciekawy świata było widać to po jego oczach.
-Mój skarb- mówiłam kiedy wyjmowałam go z łóżeczka. Poszłam z nim do sypialni. Położyłam go i sama ułożyłam się obok niego mały już przymykał oczka. Widać było że jest zmęczony i przyda mu sie drzemka. Na dole usłyszałam że na dole otwierają się drzwi i ktoś wchodzi, a no nie powiedziałam że Justin i Nicole pojechali po jej wymarzonego pieska. Do pokoju wbiegł owczarek niemiecki

-Myślałam że ona chce takiego małego pieska a nie takiego- powiedziałam do Jusa kiedy wszedł do sypialni a za nim mała z wielkim uśmiechem na buźce.
-Oj kochanie ja też- westchnął...CDN

______
No to mamy 23 ; D
Przepraszam was że taki krótki ;/ Ale pisze to na szybko. Przed pisaniem tego nawet nie wiedziałam o czym będzie ten rozdział. Na ale nie którzy się już o niego dopytywali więc ten rozdział jest z dedykacją dla nich ; * Bo oni mnie właśnie pośpieszają w pisaniu rozdziałach. Jestem im za ty wdzięczna.

Tu jest moje gg 42058451 jak by ktoś chciał ; 33
Jeśli czytasz daj komentarz na pewno sie uciesze ; D

No to moje skarby do następnego ; **!
  • awatar Gość: no bisty, bejb :D czekam na nn...dodaaj szyybkoooooo
  • awatar Gość: super jak zawsze:D
  • awatar Gość: Super blog wpadnij do mnie dopiero zaczynhttp://gives-your-heart-a-break.blogspot.com/am
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Jess ciągle patrzyła na mnie z pytającą miną. O co jej może chodzić ? A no tak miałem jej wyjaśnić parę rzeczy.
-Już ci wszystko tłumacze- powiedziałem na wstępie- pierwsza sprawa to była ta z tym pytaniem tak ?
-Yhymm.
-No to więc mówię. Pokazałem zdjęcie małego te co zrobiłem w szpitalu mamie i Nicol. A ona pobiegła do siebie do pokoju i zastałem ją tam płaczącą na łóżku. Spytałem się o co chodzi a ona powiedziała mi że jej już nie kochamy bo urodził się Mike- Jessica jak to mówiłem głaskała ją po główce i całowała jej czółko co chwile.
-Moja kruszynka- powiedziała i przytulił ją do siebie jeszcze bardziej. Tylko tak żeby jej nie obudzić- a teraz czekam na to dlaczego pozwoliłeś jej tu spać ?
-No bo teraz zasnęła i bez żadnego "ale" zawiozę ją do domu.
-Z tym się z tobą zgodzę- musnęła szybko moje usta- a teraz już idź zanim się obudzi.
-Yhymm- wziąłem małą ostrożnie żeby się mi czasem nie obudziła. Pocałowałem jeszcze usta ukochanej i czółko małego, i wyszedłem z sali a potem ze szpitala z Nicol na rękach. Chwile potem jechałem już w stronę domu.


**W domu**

Przebrałem małą w piżamę i położyłem do łóżka. Sam poszedłem pod prysznic. Kiedy położyłem się w łóżku oczy same mi się zamykały i nie musiałem czekać długo na sen.


**Rano**

Nie było nie dane pospać bo taki jeden potworek skakał mi po łóżku.
-Wśtawaj- wyszeptała mi do ucha. Ja udawałem cały czas że śpię- nio tati plose- nie spodziewanie chwyciłem ją i zacząłem gilgać. A ona się śmiała.
-I co teraz ? - zapytałem.
-Telaź to źlub mi sadanko i edzemy do mami- uśmiechnęła się do mnie prze słodko . Mój aniołek.
-No ale chyba najpierw trzeba się ubrać nie ? - spytałem.
-Nio ale pźecieś ja uź jeśtem ublana- oburzyła się mała. Teraz dopiero zauważyłem że ma źle ubrana bluzkę i spodenki.
-No widzę. Ale chodź poprawimy i będzie dobrze- wyciągnąłem do niej ręce żeby jej poprawić jej ubranka.
-Oj ti jac mama- westchnęła- nio dobźe. Ale potem iźemy na sadanko ?
-Tak - poprawiłem jej ubranka, i sam szybko się ubrałem. Zeszliśmy na śniadanie.

Mała kiedy już zjadła ubrała buciki stała koło drzwi.
-Tati pośpies śe- pośpieszała mnie.
-No już- mówiłem zakładając buty. Jej fotelik przeniosłem na przednie siedzenie umocowałem go i kazałem małej wejść.
-Ale pźecieś to dla me źa wyśoko jak mam weść - spojrzała na mnie jak na jakiegoś głupiego- podśać me.
-Oj kochanie- usadziłem ją w foteliku zapiąłem i sam usiadłem za kierownicą i ruszyliśmy.



**Szpital**


Gdy już weszliśmy do sali Jessica właśnie mówiła do małego.
-Mami- Nicol podbiegła zaraz do niej- cesc blaćsku- złapała go za rączkę.
-Moje aniołki- powiedziałem- Kochanie ja pójdę się spytać kiedy was wypuszczą więc zostawiam z tobą małą- ona przytaknęła głową.


**Oczami Jess**


Już nie mogłam się doczekać kiedy będę już w domu w swoim łóżku. Z tego wszystkiego się cieszyłam że Justin mnie wcześniej przekonał żeby zrobić pokoik dla małego. Mały teraz patrzył się na Nicol a ona na niego słodko. Chwile po tym przyszedł Justin.
-Jak wszystko będzie okey to jutro wyjdziecie po południu- jak to powiedział chciałam skakać z radości.
-To fajnie- powiedziałam- Justin weź małego.
-Yhymm - wziął go ode mnie. Jak trzymał go tak w rękach było można zobaczyć jaki na prawdę jest malutki.
-Justin nie ruszaj się zrobię wam zdjęcie- szybko sięgnęłam po telefon i zrobiłam. A wyszło takie

-Poaź- powiedziała mała- jace fane.
-No bardzo- przytuliłam ją.
-Mami daś mi buźi? - spytała z taka słodka minką.
-No pewnie kochanie. jak wogóle możesz o to pytać- pocałowałam ją w jej malutkie ustka- mój aniołek-wyszeptałam jej do uszka.
-Toi kiogo jeśtem w końću anołkem? Bio ti i tiata mowice tio samo- zaśmiałam się zresztą Justin też A Mike zaczął płakać. co znaczyło o tym że jest głodny.
-Głodny? - spytał Justin.
-No pora juz na niego do jedzenia- wzięłam małego oj Jusa i zaczęłam go karmić.

**wieczór**

Znowu były płacze małej że nie chce jechać . Ale tym razem się jakoś namówiła i pojechała z Justinem do domu ja byłam tak bardzo zmęczona że nawet nie wiem kiedy zasnęłam...CDN

____________

No to mamy 22 ; D
Dziękuje za komentarze i odwiedziny jeszcze raz.
Bo nie wiem jak ktoś może czytać te nędzne wypociny.
Sama sie przyznam że jak dopiero usiądę i napisze przynajmniej dwa zdania wtedy rozpiera mnie wena i mam w głowie pełno pomysłów nie wiem dlaczego tak jest ; D

To chyba było by na tyle nie chce się tu rozpisywać czy coś. Jedynie możecie w komentarzach pisać linki z opowiadaniami. Bo jak pada deszcz i nie ma co robić
to biorę się z czytanie opowiadani ; 33

Tu jest moje gg 42058451 jak ktoś chce być informowany proszę pisać

Do następnego milordy ; * !!


Kocham, kocham, kocham !!!
  • awatar Gość: jak słodko czekam az bd w domu sorki ale nie zawsze mam czas czytac :*
  • awatar Gość: no i jest bisty bejbeee :P ja czekam na nn, wiec dodaj szyybkooo ^^ no, to czekam kocicoo :*:*
  • awatar Joanna P: Kocham ;** Czekam na nn :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


Wszedłem do domu z kuchni było słychać śmiechy. Pewnie mama robi z małą kolacje i się przy tym dobrze bawią- pomyślałem. Usiadłem na krześle, i nawet mnie nie zauważyły.
-Yhymm- teraz dopiero zwróciłem swoja uwagę.
-Tati- krzyknęła mała i wdrapywała się na moje kolana.
-Justin wróciłeś już co z Jess? No bo wiesz dopowiedz w telefonie typu " wszystko z ją dobrze" i rozłączenie się nie wyjaśnia dużo. A tak wogóle gdzie ona jest?- mówiła strasznie szybko. A mała patrzyła na mnie.
-Powieź ci ne !- mała chyba też się zdenerwowała.
-Już spokojnie. Zacznę od początku- westchnąłem- z Jess i małym było na prawdę źle bo mogli od nas- mama coś chciała powiedzieć ale jej na to nie pozwoliłem- Teraz są z nami cali i zdrowi.
-Ale to znaczy...
-Tak Jess musiała urodzić małego. Już jest wszystko dobrze, mam nawet jego zdjęcie- wyciągnąłem telefon z kieszeni i pokazałem im zdjęcie małego. Nicol zeszła z moich kolan i pobiegł do siebie. Spojrzałem pytającym wzrokiem na mamę.
-Idź za nią- teraz już bez zastanowienia ruszyłem w stronę pokoju małej. Wszedłem i zastałem nie codzienny widok. A mianowicie małą płaczącą u siebie na łóżku.
-Co się stało- przytuliłem ja do siebie. A ona się we mnie wtuliła i zaczęła jeszcze bardziej szlochać- kochanie co się stało?
-Nio... bo.. me juź... ne kochacie- powiedziała przez płacz.
-O czym ty mówisz kochanie?- zapytałem.
-Bo telaź ulodził śe Mice. I telaź go bedziecie kochac ne mnie.
-O czym ty mówisz kochanie. Kochać będziemy cię tak samo i nawet jeszcze mocniej. Obiecuje ci- pocałowałem ją w czółko- A co powiesz na to że jak zjemy kolacje pojedziemy do nich do szpitala hymm?- spytałem.
-Moźemy echać- mówiła jeszcze nie przekonana. Przytuliłem ją do siebie jeszcze mocniej.
-Kocham cię i pamiętaj o tym dobrze ?
-Diobźe-uśmiechnęła się. I właśnie to w niej lubię a raczej uwielbiam kiedy jest taka wesoła i uśmiechnięta.
-Idziemy na dół kończyć kolacje.
-Miśle źe baba juź jom źlobiła- powiedziała- oć śplawdzimy- ciągnęła mnie za rękę w stronę schodów. Schodziłem już po schodach kiedy już zobaczyłem że koło mnie nie ma małej. Spojrzałem do góry a tam Nicol stała z wyciągniętymi rączkami w moja stronę.
-Apa- powiedziała, wróciłem się i wziąłem ją za ręce.
-Kochanie nie masz za wygodnie?- posadziłem ją na blacie w kuchni.
-Śam powiedźałeś źe mnie kochaś. A dla ośoby któlą śe kocha źlobi śe wśiśtko- zrobiła ten swój słynny uśmiech.
-Oj mój aniołku- zaśmiałem się.
-A diaś mi buźiaka w ciółko ?
-Oj no pewnie- dałem jej tego buziaka jak chciała. do kuchni weszła mama.
-A co wy tu jeszcze zrobicie. W jadalni kolacja już stygnie.
-Źlobiłaś uź wśiśtko- mała pokazała mi że chce żebym postawił ją na podłodze- dziekujem.
-Proszę aniołku- i znowu ten jej uśmiech.
-Nio to oćmy- wzięła mas za ręce i kierowała nas w stronę jadalni- śmaćnego- powiedziała z pełną już z buźką.
-Smacznego kochanie- opowiedziała jej mama.



Po kolacji przebrałem małą w bardziej cieplejsze ciuchy i spakowałem też torbę z rzeczami dla Jess i małego. Pożegnaliśmy się z mamą która szła już do siebie do domu. Zapiąłem małą w foteliku sam usiadłem za kierownicą. Po 10 minutach byliśmy już w szpitalu. Szedłem z małą za rękę poszliśmy w kierunku sali nr 234. Zapukałem po cichu bo ie wiedziałem czy jeszcze czasami nie śpią.
-Po co pukaś?- zapytała mała i stanęła na paluszkach że żeby otworzyć drzwi weszła do sali. Patrzyłem na to z wielkimi oczami.
-A tobie co?- zapytała Jessica kiedy mnie zobaczyła.
-Przeżyłem szok- wyszeptałem. Jessica zaśmiała się cicho. Chciałam ja pocałować ale przeszkodził nam w tym płaszcz małego. Spojrzeliśmy w tamtym kierunku a tam przy jego łóżeczku z wystraszoną miną stała Nicole. Prawie już płakała.
-Ja nić ne źlobiłam- wyszeptała cichutko.
-Mała to ni twoja wina on pewnie już jest głodny-uśmiechnęła się do niej Jessica- a czemu się z mamusią nie przywitałaś?
-Nio bo... Oj nio ne wem- powiedziała i się zaśmiała.
-Moje kochanie.
-Kochaś mńe?- spytała bardzo cichutko.
-No pewnie kochanie a czemu nie mam cię kochać? Takiego aniołka a przede wszystkim mojego małego aniołka- mała nie patrzyła już na nic bo szybko podbiegła do niej przytuliła się i zaczęła płakać. Jess spojrzała na mnie z pytającą miną.
-Potem ci wytłumaczę- wyszeptałem. Wstałem i podszedłem do łóżeczka małego. Wziąłem go ostrożnie na rączki i podałem Jess, żeby go nakarmiła.

Mały się już na jadł a ja chodziłem z nim po sali. I klepałem go leciutko po plecach żeby mu się odbiło. A w tym czasie Jess z małą przytulały się do siebie i szeptały coś między sobą. Moje panie. Teraz z Mike będziemy musieli ich pilnować razem. Żeby nikt nam ich nie zabrał. I tak nie pozwolę na to.

**2 godziny potem**


Próbowaliśmy z Jess przekonać Nicol że jutro przyjedziemy. Bo było już trochę późno a ona nie chciała jechać do domu.
-Kochanie jutro z tatą przyjedziecie dobrze?- Jess mówiła już do płaczącej małej. Było widać że ten widok ją boli. Bo jaka matka by chciała że by jej mama płakała ? Chyba raczej żądna.
-Ja će śpać ti taj- płakała.
-No to połóż się koło mamy- Jess spojrzała na mnie wielkimi oczami- zaraz ci powiem dobrze?- ona kiwnęła głową na tak. Przytuliła go siebie drobne ciałko małej. Głaskała ją po główce żeby szybciej zasnęła. Chwile po tym mała już spała i chyba śniła o czymś miłym bo się uśmiechała przez sen. Słodki widok.... CDN

______

Mamy 21 ; D !!
Zapraszam na bloga http://kiss-and-telll.bloog.pl Jest świetni innego takiego nie maa ; D I dede dla niej oczywiście chodzi mi o Roxi ;* Kocham !!

Dziękuje wam tez a to że czytacie moje nędzne wypociny. Jestem za to wam wdzięczna; * Dziękuje też z komentarze i za odwiedziny. Polecajcie mnie znajomym

Do następnego Kocham was ; *** !

P.S
Przepraszam za błędy ; D
  • awatar Gość: no i biste bejbeeeeeeee!!!! Ja tu czekam na nn, wiec dla mnie...dodaj szyyybkooooooo!!! koocham:*
  • awatar Gość: zajebisty;D ta mała jest przeee słodkaaa<3 Czekam na nn:p
  • awatar Gość: Bardzo fajne opowiadanie, zapraszam do siebie http://she-believed.blog.onet.pl/ (:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


**Dalej oczami Justina**


Nie wiedziałam co robić, a po Jess było widać że ból wcale nie ustaje.
-Kochanie jedziemy?- zapytałem.
-Nie.. zaraz mi przeeeejdze- ledwo co to powiedziała. Ale ja i tak zrobiłem swoje. Wyjąłem telefon z kieszeni i dzwoniłem po mamę. (mieszka kilka domów od nich od aut.)

**Rozmowa tel.**
-Hallo.
-Mamo przyjdź proszę jak najszybciej do nasz. Prosze!

**Koniec rozmowy tel.**

Nie dałem jej dojść do słowa tylko nacisnąłem czerwoną słuchawkę.
-Jusstin !- Jess zacisnęła mocno wargi.
-Cii- próbowałem ją uspokoić chociaż trochę. Z pokoju małej rozległ się płacz. Właśnie tego się obawiałem. Poszedłem tam szybko.
-Ciii tatuś już tu jest- wziąłem ją na ręce. Na dole było słychać zamykające się drzwi wejściowe- mama!- szybko zbiegłem z mała na rękach- jak dobrze że jesteś. Nie mam czasu na wyjaśnienia więc powiem szybko i krótko. Jess coś jest więc jadę z nią do szpitala. Zostaniesz z nią ?- tu spojrzałem na Nicol.
-No pewnie jedźcie. Szybko!- tyle usłyszałem jak wbiegałem po schodach. Na łóżku leżała Jess i zwijala się z bólu.
-Zaraz będzie dobrze- mówiłem kiedy brałem ją na ręce. Z blatu w kuchni wziąłem kluczyki od samochodu. Posadziłem ja na miejscu pasażera wsadziłem kluczyki do stacyjki i ruszyliśmy. Spojrzałem na Jess a ona zemdlała- o cholera !- dodałem gazu.

Po 10 minutach byliśmy już w szpitalu Jessica do tego czasu nie odzyskała przytomności. Martwiłem się o nią i o dziecko. Siedziałem własnie pod salą gdzie była moja ukochana. Nikt z tam tond nie wychodził.

**1,5h potem**


Zaraz chyba oszaleje siedzę tu taj cały czas a nie wiem co jest z moimi szkrabami. Z sali wyszedł lekarz podbiegłem szybko do nie go.
- I co ?
-Pan jest?- zapytał się.
-Jestem chłopakiem i ojcem dziecka. Co im jest? - nie mogłem już wytrzymać w tej nie świadomości.
-Powiem w prost- westchnął- jeśli Pani Jessica nie urodzi teraz obydwoje mogą umrzeć- łzy stanęły mi w oczach.
-Ale to jest początek siódmego miesiąca- wyszeptałem.
-Tak wiem. Ale woli pan żeby dziecko poleżało trochę w incubatorze( nie wiem jak to się pisze ;/ ) i było tu taj z państwem czy żeby oboje odeszli?
-Wole tą pierwszą opcję- powiedziałem.
-Tak też myślałem. Panna Jessica ma tyle siły żeby urodzić naturalnie i prosi Pana żeby był przy porodzie. Więc zapraszam pod salę porodową gdzie jest już przygotowana na wywołanie porodu.
-Dobrze- tylko na tyle było mnie stać. Byłem w totalnym szoku nie wiedziałem do końca co się dzieje. Udałem się za doktorem.
-Proszę założyć to i może pan wejść- podał mi specjalny szpitalny "płaszcz". Wszedłem tam i zobaczyłem że na moja królewna nadal się męczy z bólem. Szybko tam podbiegłem.
-Justin- wyszeptała.
-Cii zaraz będzie dobrze. Mike będzie tu z nami. Zaraz będzie po wszystkim- mówiłem to i głaskałem ją po głowie- cii- szeptałem.
-To boli- mówiła bardzo cicho. Szybko ja pocałowałem.
-No Panno Jessico gotowa?-spytał lekarz z uśmiechem. Widać było że chce dodać jej otuchy- skurcze są już regularnie więc zaczynamy- powiedział- Jessica przyj !
-Aaaaaa...-krzyknęła.
-Bardzo dobrze, jak tak ładnie będzie to za chwile na świecie pojawi się wasz synek- nie mogłem na to patrzeć. Ona tak cierpiała.
-Juuustin !!!- krzyczała coraz głośniej.
-Tak kochanie?
-Pocałuj mnie i nie kończ puki sie po nie skończy- baz zastanowienia pocałowałem ja.

Krzyczała przez pocałunek bolało ją. Chwile potem na sali rozległ się płacz mojego dziecka. Ale my nie przestaliśmy się całować.
-Przetnie pan pępowinę ?- spytał mnie lekarz.
-Mogę?- spytałem jeszcze w szoku.
-Pewnie- trzęsły mi sie strasznie ręce.
-Nie zrobię mu krzywdy?
-Nie no dalej- powiedziała Jessica. Przeciąłem pępowinę.
-Nie było to aż takie straszne- powiedziałem.
-Nasz mały pacjent nie jest taki mały- powiedział- dobrze przewieziemy panią do sali. A pana zapraszam pod salę 234- powiedział. Udałem się tam i czekałem. Teraz dopiero przypomniało mi sie o mamie. Zadzwoniłem do niej i powiedziałem że wszystko w porządku i jak przyjadę do domu to jej wszystko powiem. Z sali wyszedł lekarz.
-Można do niej już wejść?- spytałem.
-Chyba do nich- zrobiłem wielkie oczy- mały jest na tyle silny że będzie mógł normalnie wyjść ze szpitala- jak to powiedział wszedłem szybko do sali gdzie były moje szkraby. Jessica miała Mike na rękach słodki widok.
-Połóż go do łóżeczka- wyszeptała Jess. Ostrożnie wziąłem go na ręce i położyłem w łóżeczku.
-Mogę zrobić mu zdjęcie żeby pokazać mamie i aniołkowi ?- Jess przytaknęła głową. Wyciągnąłem telefon i zrobiłem mu zdjęcie wyszło takie






-Słodkie- powiedziała Jess kiedy je zobaczyła- misiu jedź do domu po rzeczy a my się prześpimy- ziewnęła.
-Dobrze- pocałowałem ja i małego w czółko- pa wyszeptałem kiedy wychodziłem z sali.

Wsiadłem do samochodu i odjechałem...CDN
________________________

Jest 20 ; D Dziękuje tym którzy czytają moje wypociny

Jeśli czytasz daj komentarz i poleć go znajomym ; D

Do następnego i przepraszam za błędy
  • awatar Gość: fajnyy ;Pczekam na NN <3
  • awatar Gość: Przyznam się, że dopiero dzisiaj zaczęłam czytać twojego bloga i póki co przeczytałam tylko ostatni rozdział. Ale mimo to opowiadanie wydaję się ciekawe i dlatego mam zamiar nadrobić resztę notek. :) Mam nadzieję, że nn będzie szybko.
  • awatar Gość: Przeczytałam rozdziały od samego początku żeby być na bieżąco i muszę ci powiedzieć że jest fajnie :) Mogła bym mieć tylko zastrzeżenia do szybkości akcji , ale rozumiem ze masz pomysły i chcesz je zrealizować , ale mogła być ciut zwolnić ^^ A tak to to jest BOMBA! ;* ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
-Mike? co ty na to? - spytałam.
-Mnie się podoba bardzo. Mój synek- pocałował mnie w brzuch- dobranoc księżniczko- dał mi kiss'a u usta i tak zasnęliśmy.


**Ranek**

Dzisiaj dzień wyjazdu z tond. Nie chce wyjeżdżać, ale Justin obiecał że jak mały się urodzi przyjedziemy tu nawet na dłużej i to mnie cieszy. Teraz właśnie robię jakieś kanapki na drogę i wyruszamy.
-Mami mioge?- popatrzyłam na aniołka.
-A co moje kochanie by chciało?- spytałam ją.
-Edną cianapke mioge ?
-No pewnie. Proszę- podałam jej kanapkę.
-Picha- odparła z pełną buźką. Uśmiechnęłam się do niej, a ona pobiegła pomagać Justinowi.


**Oczami Justina**


Kiedy już wszystkie bagaże spakowaliśmy. Wziąłem mała na rączki i poszliśmy do salonu. W holu na komodzie leżał aparat. Postanowiłem zrobić jeszcze kilka zdjęć tuta. Zrobiłem Jess jak robiła nam kanapki małej wpatrującej się w ekran telewizora.
-Mioge?- Haha zauważyła jak jej robiłem.
-A co byś chciała słońce?
-Nio tio- pokazała na aparat w mojej dłoni.
-Proszę- podałem jej go.
-Cieźki tloche. Mami usmech- zwołała do Jess. Ona się obróciła i mała zrobiła jej zdjęcie. Też wyciągnąłem telefon i zrobiłem aparatem w telefonie zdjęcie. Wyszło takie

Śmiesznie to wyglądało bo aparat był większy od tej kruszynki.
-Uź-oddała mi aparat- źobać ci ladnie- na zdjęciu była tylko polowa mojej ukochanej.
-Ładnie, ładnie aniołku- ucałowałem ją w czółko.
-Tio ić pokaź mami.
-Dobrze- poszedłem do Jess i pokazałem jej zdjęcie ona się uśmiechnęła. Kocham jak moje panie się uśmiechają.
-No dobrze, czas już chyba jechać mam zrobione już kanapki- powiedziała do ans Jessica.
-Uź mami jeśce ne plose- zrobiła swoją słynną minkę.
-Przyjedziemy tu jak Mike się urodzi dobrze? I obiecuje że na dłużej- powiedziałam jej.
-Obźe. Nio tio chodzmy- poszła do brzwi- nio chiba ne beźecie tiu tiak śtać ?
-Nie, już idziemy - powiedziała Jess. Zabrałem kanapki i ruszyłem za nimi. Zakluczyłem dom i poszedłem zapiąć małą w foteliku.
-A diugo beźiemy jechać ?- spytała mnie.
-Nie i tak zaraz zaśniesz.
-Uź jeśtem źmecona- przetarła oczka.
-No to śpi Nicol- pocałowałem ją w policzek i zamknąłem drzwi od auta, usiadłem za kierownicą czarnego Jeepa. I odjechaliśmy.


**2 godziny później**


Jess wyszła z samochodu i ruszyła w stronę domu żeby go otworzyć. Ja natomiast szedłem z nią z śpiąca małą na rękach. Miała bardzo twardy sen jak na nią. Zaniosłem ją do jej pokoju i położyłem do łóżka. W sypialni leżała na naszym wielkim łóżku Jessica.
-Zmęczona?- spytałem ściągając jej buty z nóg.
-Nawet nie wiesz jak bardzo- wymruczała.
-A co powiesz na to żebym ci zrobił relaksująca kąpiel? Co ty na to- poruszałem brwiami. Na co Jessica się zaśmiała.
-Penie że tak głuptasie- zaśmiała się.
-Jak mnie nazwałaś? - spytałem.
-Moim najukochańszym głuptasem- pokazała swój język.
-Policzymy się wieczorem- wymruczałem.
-A jutro wizyta u pani doktor kochanie.
-Wiem myszko- i kiss w usta- idę robić ci tą kąpiel.



** godzinę potem**


Leżeliśmy na łóżku a ja trzymałem dłoń na brzuchu Jess gdzie mały strasznie mocno dzisiaj ja kopał. A to sprawiało jej ból. Po jej rusach twarzy albo zaciśniętych dłoniach na kołdrze widać było że bardzo silny. Mówiłem jej "Chodź pojedziemy na pogotowie" ale ona cały czas mówi że zaraz to przejdzie.
-JUSTIN!- krzyknęła na cały dom. Tylko żeby mała się nie obudziła z płaczem, bo by był kolejny problem- Aaaaaaa boli....CDN

____

Mamy 19 ;D


Przepraszam wiem że dodaje później nisz powiedziałam ale od południa aż do teraz nie było u mnie prądu ;/ i trochę jestem przez to wkurzona.

Dziękuje też za pomoc w wybraniu imienia dla małego jesteście kochani ;*

Tu jest moje gg 42058451 jak ktos z czytających chce być jeszcze informowany o nn proszę napisać ;D

No i to by było na tyle do następnego mychy ;* !
  • awatar Gość: super ^^ nie moge sie doczekac nastepnego i zapraszam do mnie :) http://drbieber.bloog.pl/
  • awatar Gość: wow cudne <3 ciekawe co dzieje :) rodzi czy co ? oby było wszystko dobrze dodaj szybko proszę
  • awatar Gość: booskieeeeeee!!♥♥ ja czekam na nn ! masz dodac szybko :* ej, ona rodzi? omomom♥ cos szybko xd
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Ostatnie dni były jakieś ponure może to przez tą pogodą sama nie wiem. No ale pomińmy to nie chce myśleć o smutnych rzeczach, wole o tych bardziej radosnych. Dzisiaj z aniołkiem robimy babeczki. Chciałam ją czymś zająć dzisiaj, a przy okazji zrobimy deser.
-Idzemy juź- spytała mnie mała. Obecnie byliśmy w tymczasowym pokoju małej ( przypominam że są na wsi w domku od aut.)
-Już kochanie chodź- wzięłam ją za rączkę i poszliśmy do kuchni.
-Odi ćego ćeba źaciąc?
-Najpierw kochanie musisz umyć rączki- podsadziłam ją do zlewu i odkręciłam wodę.
-Uź- pokazała mi swoje malutkie rączki.
-No dobrze to teraz bierzemy się za pieczenie babeczek- jak to powiedziałam aniołek wydał z siebie okrzyk radości. Kocham jak jest szczęśliwa.


**15 min potem**


Babeczki już upieczone i wyjęte z pieca. Teraz tylko czekać aż ostygną.
-Juź?- dopytywała mała bo chciała już je spróbować.
-Mmmmm... a co tutaj tak ładnie pachnie- spytał Justin wchodząc do kuchni.
-Ja ź mami lobiliśmy BABEĆBKI- ostatnie słowo wykrzyknęła z radością- mami juź doble śą?
-Poczekaj zobaczymy- podeszłam do blatu gdzie były ułożone babeczki- spróbujesz?- zapytałam Jusa, wyciągając do niego babeczkę.
-No pewnie, zaraz zobaczę co takiego dobrego upiekliście- ugryzł kawałek- Mmm jakie pycha i juz są ostygnięte.
-Tio moge?- spytała mała- Mami moge?
-Tak kochanie możesz- podałam jej babeczkę.


-Mmm picha- powiedziała klepiąc się po brzuszku- wieź jace dioble. Jak juź będzieś tiu ź nami tio ci tacie źlobie- to szepnęła już do mojego brzucha.
-Jak słodko- szepnął Justin.
-Mami oń tio śłyśi cio ja mowe?- popatrzyła na mnie.
-Tak aniołku- nie zdążyłam jej odpowiedzieć bo Justin mnie w tym wyprzedził.


**Potem**

Była godzina 16;30. Wreszcie przestało padać wyszło słoneczko zza tych ciemnych chmur. Justin z małą wygłupiali się w ogrodzie. A ja? Leżałam na leżaku i głaskałam brzuch w którym mój synek kopał mnie.
-Ciopie?- przybiegła do mnie mała i położyła swoją rączkę tam gdzie ja ją trzymałam- aje faine- pisnęła. Justin który nas obserwował się zaśmiał.
-Podoba się ? -spytał się jej.
-Badzo. Mami a ja ci teź tac lobiam?- pocierała swoją rączką cały czas mój brzuch.
-Tak chodź ty kopałaś bardziej w dzień niż w nocy. a on najwidoczniej robi odwrotnie - pocałowałam ją w czółko.
-Szkoda że mnie przy tym nie było- usłyszałam jak Justin szeptał widocznie sam do siebie. Ale i tak to usłyszałam.
Mała zaczęła ziewać i pocierać swoje oczka.
-Zmęczona słonko jesteś?
-Tać- ziewnęła.
-Oj chodź do taty pójdziemy się wykąpać- wyciągnęła do niego swoje łapki- ale ty się ciężka robisz aniołku.
-Wem bio siuźo em- powiedziała dumnie. No i zniknęli mi z oczu.

Leżałam tak z 15 minut i też postanowiłam pójść już do domu. Poszłam do sypialni i ułożyłam się wygodnie na łóżku.
-Zasnęła?- spytałam Justina który właśnie wchodził do sypialni.
-Tak w połowie bajki- ułożył się koło mnie- Kocham cie- wymruczał mi do ucha przegryzając jego płatek.
-Ja ciebie też kocie- pocałowałam go.
-Mrr..-wymruczał tak że mi gęsia skórka pojawiła się na ciele- ciebie też kocham maluszku- powiedział całując leciutko mój brzuch.
-Nie długo na kontrole będzie trzeba jechać- powiedziałam od tak sobie. Justin zrobił wielkie oczy. Nie wiedziałam o co mu chodzi.
-Teraz mi to mówisz. A kiedy ja masz ?-zapytał.
-Za jakieś dwa tygodnie? tak chyba jakoś tak.
-Ammm..- zamyślił się- A jak damy mu na imię?...CDN
_____
Jest 18 rozdział ;D

Przepraszam że taki krótki i że musieliście tyle czekać na moje wypociny. Ale dwa dni temu (chyba jakiś tak) wylałam sobie wodę na laptopa ale udało mi się go naprawić i zrobiłam to SAMA Yeaa ;d haha.

A no własnie co do tego imienia nie wiem które wybrać ale pomogliście mi trochę więc zostały tylko 1) Jacob i 2) Mike piszcie w komentarzach jakie ma być i obiecuje że na takie jakie zdecydujecie takie będzie.

I jeśli czytasz to komentuj i polecaj znajomym !

Do następnego ;*
  • awatar Gość: mike
  • awatar Natally: Fajnie, że dodajesz tak często rozdziały, bo opowiadanie jest świetne! A co do imienia, to Jacob! :)
  • awatar BGirl: Kiedy dodasz nowyy??? Nie umiem się doczekać 2 raz już dodaje kom.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Przepraszam za to że wczoraj nie dodałam rozdziału ale zalałam sb laptopa postaram dodać dzisiaj i mam nadzieje że się nie gniewacie ;*
  • awatar Gość: Kiedy dodasz nowy ??
  • awatar Gość: Spokojnie....ale ja czekammmmm :*
  • awatar BGirl: No nie ale dodawaj gooo ;P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Obudziłam się dzisiaj wypoczęta jak nigdy. Mogłam spać dzięki Justinowi. Bo mały nie kopał mnie a tak to całą noc nie dał by mi spać.
-Dzień dobry księżniczko- wyszeptał do mojego ucha. Kiedy powiedział to mały zaczął kopać. Zawsze tak jest jak Justin coś powie to on już wariuję w moim brzuchu.
-Dzień dobry- pocałował mnie w usta- nie tylko ja się obudziłam- zmarszczył brwi- chodzi mi o dzidziusia.
-No wiadomo że się obudził jak mnie usłyszał co nie mały- położył rękę na moim brzuchu. A tam gdzie trzymał dłoń tam mały kopał.
-Śpiće?- wychyliła główkę za drzwi Nicol.
-Nie aniołku chodź- powiedziałam do niej, a ona już próbowała wejść na łózko.
-Tati pomóź.
-Chodź- posadził sobie ją na brzuchu.
-Mami a jack ta dzidzi źnalaźła se tiu? -spytała mała. Justin zaczął się śmiać. A ja nie wiedziałam jak jej odpowiedzieć na zadane pytanie.
-Bocian w nocy wsadził ni tam dzidziusia- a Justin w jeszcze większy śmiech- byś pomógł- szepnęłam do niego.
-Boćan?- mała spojrzał na mnie z miną "Poker Face".
-Tak kochanie.
-Nio diobla powem źe ći wieźe. Ale tylćo powem- spojrzała na Justina- tati ni śmei śe- szepnęła mu. Teraz to ja zaczęłam się śmieć.
-Chodź kochanie pójdziemy się ubrać- powiedziałam.
-Diobla- odparła- albio wieće ćio ja pójdi śe ublać a wi moźecie śe ćiałować- przesłała mam oczko. Zeszła z łóżka i wyszła z pokoju.
-Co to było?- spytał Justin z wielkimi oczami, ja zaczęłam się śmiać- Oj nie śmiej się. Ja płakać będę bo ty mnie zdradziłaś w nocy z bocianem- udawał że płacze, a ja w jeszcze większy śmiech.
-A jak miałam powiedzieć skąd wzięło się dziecko w moim brzuchu? hymm...
-Przez to?- zaczął mnie zachłannie całować. Ściągał moje ramiączka od piżamy.
-Juź- mała stała z zasłoniętymi oczkami. Chodź robiła szparkę między oczkami. Najbardziej rozbawił mnie widok ubranej małej. Spodenki źle ubrane a o bluzce nie będę wspominać.
-Chodź poprawie ci ubranka- powiedziałam do niej wyciągając do niej rączki.
-Pśecieś jeś dobźe.
-Chodź.
-Nio diobla- poprawiłam jej ciuszki. Zauważyłam że nie ma pampersa- Gdzie masz kolegę? -poklepałam ją.
-Nio wieś jeśtem juź duźa- wyszeptała mi na ucho- a tiak nia plawde ni umem źałoźić-szeptała coraz ciszej tak żeby Justin nie usłyszał.
-Oj to chodź idziemy szybko idziemy go ubrać- powiedział normalnie.
-Mami ćiśej bio koś uśłyśi- pokazała głową na Justina. A on patrzył na nasz z dziwną miną. Pewnie zastanawiał o co nam chodzi.
-To ja idę się ubrać a ty tu poczekaj okey?
-Ocey- uśmiechnęła się słodko.

Ubrałam się i poszłam założyć jej tego pampersa. A Justin w tym czasie robił nam śniadanie.
-Juź idemy na sadanko?- spytał mała.
-Tak idziemy.
Usiadłyśmy przy stole gdzie czekały na nas przepyszne kanapki.
-Mmm dioble- powiedziała mała z pełną buźką.
-Ciesze się że ci smakuje aniołku- powiedział Justin do niej.

Po zjedzonym śniadaniu poszliśmy do ogrodu. Małą przebrałam w struj kąpielowy żeby mogła się pokąpać w jej basenie. A my z Jusem położyliśmy się na leżakach.
-Jak tu fajnie- powiedziałam.
-Tiak- krzyknęła mała- a pśijedziemy jak dzidzi śe ulodzi?
-Oczywiście że tak kochanie- powiedziałam jej. Justin mruknął że tak.
-Idziemy do domu bo nie możesz być tyle na słońcu chodź- powiedział po chwili.
-Ale dopiero co przyszliśmy- odparłam.
-Mami oć jeśtem źmecona- ziewnęła mała.
-Ja też- powiedział Justin.
-Dopiero co wstaliśmy.
-Mami oć- zgodziłam się. Oni poszli do salonu a ja na relaksującą kąpiel.



**Po godzinie**

Kiedy brałam kąpiel to zastanawiałam się dlaczego jest taka cisza. Przebrałam się i poszłam zobaczyć co oni robią. Zastałam tam taki widok



-Słodko- szepnęłam sama do siebie i zrobiłam im zdjęcie . Widać że naprawdę byli zmęczeni. Poszłam do sypialni żeby zadzwonić do mamy


**Rozmowa tel.**


-Halo?
-Cześć mamo.
-I jak tam na waszym odpoczynku na wsi?- spytała.
-Bardzo dobrze. Justin robi codziennie zdjęcia więc zobaczysz.
-A kochanie jak samopoczucie?. Bo pewnie jest gorąco a twoim stanie to męczarnia- miała rację.
-Dobrze. Mały wieczorami kopie i wierci się w moim brzuchu. Reaguję też na Justina głos jak na przykład coś powie. Wczoraj wieczorem wiercił się i to a strasznie. A Justin szepnął coś do niego i był cicho. Więc mogę powiedzieć że się wyspałam się dzisiaj- mama się zaśmiała.
-To fajnie. Opowiesz mi jak przyjedziecie a teraz idź się prześpi dobrze ci zrobi. A bym zapomniała masz pozdrowienia od całej rodziny Beadles.
-Hah dziękuje przekaż to im pa mamuś.
-Pa córeczko- przesłała buziaka i się rozłączyła.


**Koniec rozm.**


Położyłam się na łóżku i nie musiałam czekać długo na sen bo on sam przeszedł. Jedyne co poczułam jak Jus kładł się obok mnie, a ja wtuliłam się w jego pierś na tyle ile brzuch mi pozwalał...CDN
____
I mamy 17 ;p Te moje "Do następnego" nastąpiło coś szybko bo dzisiaj dodaje już drugi rozdział

Postanowiłam dodać dzisiaj jeszcze jeden rozdział. Bo i tak nie mam co robić więc napisałam nn.

A i piszcie w komentarzach jak ma mieć na imię syn Justina?
To są moje propozycje pomóżcie mi wybrać : 1)Max 2) Mike 3)Andrew 4)Jacob
Piszcie w komentarzach proszę
Do następnego ; *
  • awatar Gość: Jakob to ładne imię
  • awatar Gość: fajny. ;d co do imion, to ja bym wzięła Andrew. ;p czekam na nn. <3
  • awatar Gość: Świetny rozdział .! I ja bym dała Jacob ;))
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
**4 miesiące potem**

Jestem już w szóstym miesiącu ciąży cały czas nie mogą uwierzyć,że kolejny mały członek naszej rodzinki jest w moim brzuchu. Wyjechaliśmy z małą i Justinem na wieś żeby odpocząć od tego miasta. I powdychać trochę świeżym powietrzem. Justin dba o mnie i mogę powiedzieć że troszeczkę przesadza. Bo nie pozwala mi nawet bujać się z Nicol na hamaku. Wiem że jestem w ciąży i mam na siebie uważać no ale bez przesady. A co do mojego a raczej naszego kolejnego dzidziusia. Będzie to chłopczyk, bo przed wyjazdem tu taj poszliśmy na umówioną wizytę sprawdzić płać dziecka i okazało się że to chłopczyk. Tutaj Justin kupił domek żebyśmy mogli przyjeżdżać częściej w to miejsce. Teraz obecnie szykuję obiad dla moich małych urwisów.
-Mami mami tatuśowi se cioś śtało!- mała z krzykiem wleciała do kuchni.
-Co się stało? - spytałam jej bo nie wiedziałam co Justin znowu wymyślił.
-Chod pokaźe ci. Chod!
-No już idę- mała trzymała mnie za rękę. Jak mi to mówiła miała taki strach w oczach.
-Źobać tati śe ni lusia!- krzyczała mała. Justin leżał na środku salonu i było widać że udaje bo się śmiał po cichu.
-Justin nie wygłupiaj się bo małą przestraszyłeś.
-Oj no chodź do tatusia- Justin ją wołał do siebie ale ona schowała się za mną-No chodź się przytulić- wołał ją.
-Ni mami oć pome ci pśigotowadz obaiadek oć- Nicol nie zwracała uwagi na Jusa najwidoczniej obraziła się na niego. Cały czas uparcie ciągnęła mnie w stroną kuchni.
-Już skarbie.
-Jessica - warknął na mnie Justin kiedy zobaczył że che wziąć mała na ręce.
-O jedy. Chodź kochanie idziemy przygotować ten obiad- i poszliśmy.

***


Po obiedzie poszliśmy na spacer. Justin oczywiście wziął ze sobą aparat. Więc się domyśliłam że będzie robił zdjęcia. a ostatnio robi ich bardzo bardo dużo. I uwaga już się zaczyna.
-Kochanie stań z małą tam- zrobiliśmy jak kazał- świetnie- uśmiechną się do nas, a my to odwzajemniliśmy.
-Tati a moge tiak ?-spytała mała i ułożyła swoje rączki na moim brzuchu.
-Tak aniołku- zrobił nam zdjęcie


-Śliczne- pokazał nam zdjęcie.
-Nio wem bio ja tiak wymiślilam- pokazała mu swoje ząbki.
-Mój aniołek- pocałował ją w czółko.
-A ti moi tiatus- stanęła na paluszkach. Zastanawiałam się tylko co chce zrobić, Justin najwidoczniej też- nio schyl śe bio ja ne dośegne twoiego ciółka- Justin się schyliła a ona pocałowała go w czoło. Sodko to wyglądało.
-Kocham was- powiedziałam tym razem ja. Justin wziął małą na ręce i ruszyliśmy dalej.


**Wieczór**

Mały aniołek pomagał mi po sprzątać po kolacji, a Justin oglądał zdjęcia po naszej "sesji".
-To co idziemy myju myju?- spytałam małej.
-Tiak- ziewnęła.
-Kochanie ja to zrobię ty idź odpocznij do sypialni bo jesteś pewnie zmęczona- miał rację. Byłam bardzo zmęczona. A odczułam to dopiero wtedy kiedy położyłam się na łóżku. Mały urwis w moim brzuchu nie dał mi się relaksować chwilą spokoju, bo zaczął kopać.
-Obudziłeś się- mówiłam do brzucha. Poczułam jak obrócił się.
-Mała zasnęła jak tylko położyłem ją do łóżka- powiedział Justin kładąc się obok mnie.
-Jedne uśpiłeś ale drugie się obudziło- zaśmiałam się i poczułam jak mały w brzuchu mnie kopną.
-Kopie?- spytał.
-Tak jak prawie zawsze wieczorem.
-Poczekaj nie ruszaj się- poszedł po aparat.
-Nie mów..
-Ciii- przerwał mi. Zrobił zdjęcie mojemu brzuszkowi- O ja nie mogę!
-Ciszej małą obudzisz. Co się stało?- cały czas patrzył się cały czas w ekranik aparatu.
-Patrz- pokazał mi zdjęcie

-Jakie fajniutkie- powiedziałam jak zobaczyłam zdjęcie.
-Mój synek nie długo będziesz leżał pomiędzy nami- pocałował mnie- dziękuję ci.
-Za co ?
-Za to że mi wybaczyłaś, za ty że mnie kochasz. i za to że dajesz mi tyle szczęścia. I za dzieci, jedno które mogę przytulić i za to które masz w brzuchu. Dziękuje ci - ostatnie zdanie wyszeptał i pocałował mnie w usta. Poszłam się umyć i próbowałam zasnąć. Ale taki jeden w moim brzuchu mi na to nie pozwalał.
-Kochanie czemu nie śpisz? - spytał Justin wychodząc z łazienki- proszę śpi bo widać po twoich oczkach że jesteś już bardzo zmęczona śpij.
-Nie mogę.
-Czemu księżniczko- przytulił się do mnie- Aaa tu jest winowajca- dowiedział się kiedy zjechał swoją ręką na mój brzuch.
-On nie da mi dzisiaj spać- wyszeptałam.
-Ja to załatwię- schylił się i zaczął szeptać do niego. Na koniec pocałował i wrócił twarzą do mnie- już.
-Jak ty to zrobiłeś że nie kopie już- wyszeptałam.
-Moja słodka tajemnica, a teraz śpij księżniczko...CDN
___
Mamy rozdział 16 ;D
U mnie jest strasznie gorąco wczoraj 40 stopni w cieniu porażka u was też?
Mam do was prośbę piszcie w komentarzach jak ma mieć na imię synek Justina? Bo Drew już jest za rezerwowane. Proszę pomóżcie mi bo nie wiem.
I dziękuję wam za to że czytacie moje opowiadanie i dajecie komentarze jesteście kochani KOCHAM WAS !!! <33 Do następnego ;*


  • awatar Gość: Słodkie:**
  • awatar Gość: Po raz kolejny : Ta mała jest słodka ;D Świetny ;D Czekam na kolejny ;D
  • awatar Gość: no suuupeer♥ ja juz czekam na nn :D:D piiisz szyyyyyyyyyybkooooo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›